wtorek, Styczeń 16Cztery Kilo Obywatela Mniej - felietony o życiu

Polak za granicą, czyli Polak Polakowi… Polakiem.

Polak za granicą, czyli Polak Polakowi… Polakiem.
3.9 Głosy: 7

Polak za granicą to najgorsze co cię może spotkać. Tak właśnie zwykło się powtarzać między ekspatami. Nie zgadzam się z tym do końca, ale kamyczek do tego ogródka muszę dorzucić. Dziś więc nie będzie miłego tekstu o podróżach. Nie napiszę o fajnych miejscach, ani o przeżytych przygodach. Dziś wylewam na ten internetowy papier, moje zwątpienie w rodaków, ziomków, Polaków. Jaki jest Polak za granicą?

Przeczytałem gdzieś, że podobno dobry i chwytliwy tekst nie może obejść się bez cytatu. Dobrze, aby to był cytat kogoś znanego, a oczywiście najlepsze są te autorstwa Paula Coelho… Więc i ja dziś posłużę się cytatem. Będą to słowa osoby, której nazwiskiem nazwane są ulice i place w niejednym polskim mieście. Chciałbym rzec, że osoby znanej, ale zważywszy na mój wstęp mam obawy, że to nazwisko będzie czymś nowym. Szczególnie dla części naszego zdurniałego społeczeństwa, które jako pozytywną cechę wystawia swoją dyskalkulię, dysortografię, dys.. mózgowie?

polak za granicą blog podróże porady wyjazd wady opinie
Naród wspaniały…. | Polak za granicą

Powyższy cytatem mógłbym zakończyć mój dzisiejszy wywód, gdyż oddaje wszystko co chciałem powiedzieć. Pójdźmy jednak dalej. O co mi właściwie chodzi?

Polak za granicą – początek.

Uczęszczałem do szkoły w latach 80 i 90, kiedy to nie było Internetu, a filmy oglądało się na kasetach video. I uwierzcie mi, jakość tych filmów była bardzo daleka od 4k! W tejże szkole nauczyciele nie wiedzieli jeszcze, że wkrótce od samego wychowania będzie ważniejsza delikatna psychika wychowanków. Nie owijali więc w bawełnę – jak dziś pamiętam słowa jednego z moich nauczycieli: „wiesz co, ty jesteś po prostu idiotą”. Popłakałem się i nie chciałem więcej chodzić do tej przeklętej szkoły! Parę lat później na lekcji wychowawczej, chociaż do dziś nie wiem kogo ona miała wychowywać, rozmawialiśmy o „przyszłości”. O planach na życie, o dalszej edukacji. Kiedy powiedziałem, że chcę iść na studia, usłyszałem parsknięcie wychowawcy i słowa: „jak ty skończysz zawodówkę, to będzie sukces”. I wiecie co? Dziś mam dwa fakultety! Więc wybaczcie, ale nie rozumiem jak to się stało, że mamy takie zidiowaciałe społeczeństwo!?

Po pierwsze – polak za granicą to złodziej.

Ha, jakżeby inaczej! Wieloletnia komuna i niedostatek nauczył nas kombinatorstwa, kradzieży i ogólnej degrengolady. Komuna się skończyła, ale przyzwyczajenia zostały i są przekazywane z mlekiem matki. Tak jak człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowiek nigdy, tak żaden rodak nie pozbędzie się nawyku „jumy”. Nie ważne co, kiedy, ani kogo. Ważne, że taniej, a najlepiej za darmo. Polak za granicą spotyka innego? Pierwsze o czym pomyśli to jak oskubać ziomka! Niestety, ale nasza ucieczka do Tajlandii nie uwolniła nas od tego problemu, a dowodem niech będzie kilka naszych przygód. Wielki biznesmen, który próbuje wciągać rodaków w szemrane interesy. Dumny właściciel firmy w Tajlandii, który wykorzystuje ziomków i odmawia zapłaty. Rodak, który cieszy się na spotkanie innego Polaka i to w usługach, których akurat potrzebuje. Szkoda tylko, że po wykonaniu usługi autorytarnie obcina umówione wynagrodzenie o równowartość 20zł!

Polak jest głupi, ale nie możesz mu tego powiedzieć.

Jak napisałem wyżej, w szkole się ze mną nie cackali. Jednak „jesteś idiotą” spowodowało, że zastanowiłem się nad sobą. A może ja faktycznie jestem idiotą? Może to nie była wcale obelga, ale stwierdzenie faktu. Wtedy to wypadałoby nawet podziękować! Spróbuj dziś zwrócić komukolwiek uwagę. Nie ma znaczenia, że zachowanie jest cholernie idiotyczne, zwracając uwagę jesteś agresorem! Nie! Chcę ci tylko powiedzieć, że jesteś idiotą! Zamiast czuć się urażonym, powinieneś przemyśleć swoje zachowanie, a może nawet podziękować. Tak jak ja temu nauczycielowi.

Polak za granicą, czyli syndrom sąsiada i zwycięzcy.

Długo nie dawało mi to spokoju. Dlaczego tak dziwnie jest z tymi rodakami za granicą? I znalazłem odpowiedź! Pierwszym czynnikiem jest syndrom sąsiada, czyli nienawiść do lepszych od nas. Masz więcej pieniędzy? Masz lepsze życie? To się raczej nie polubimy…

Drugim powodem jest syndrom zwycięzcy. Jak wiadomo na pierwszym miejscu może być tylko jeden i nie ma mowy o wynikach „ex aequo”. Jeżeli już wyrwałeś się ze starego życia i wyniosłeś 8000 km od niego to myślisz, że jesteś wyjątkowy. Jesteś zwycięzcą! Kiedy się okazuje, że nie jesteś jedyny to wali się świat! Przecież tylko ty wiesz jak to jest mieszkać za granicą i tylko ty masz prawo mieć na ten temat zdanie. Co więcej, właściwie to powinieneś uchodzić za eksperta!

Od Polaka za granicą jak najdalej.

Staram się trzymać za granicą jak najdalej od Polaków – to brzmi tak cholernie pretensjonalnie, ale to zupełnie nie tak! Ja się po prostu was boję. Tak szczerze odczuwam lęk przed kontaktami z krajanami. Pomimo, że was wszystkich kocham, to się was boję. Polak za granicą to wielki znak zapytania, na który ja nie mam ochoty szukać odpowiedzi.

Więc, kiedy ktoś następnym razem spyta mnie, czy jestem Polakiem odpowiem, że nie. Jestem Ślężańskim Lechitą, który słów „jesteś idiotą” nie odbiera jako śmiertelnej obelgi. Więc i Wy postarajcie się na mnie nie obrażać za ten tekst i nie brać wszystkiego do siebie.

Nie byłbym sprawiedliwy, gdybym pominął tych wspaniałych rodaków, których udało mi się ostatnio spotkać. Mnich, nurek, rajdowiec, kostarykańska rodzina, dwie samotnie podróżujące dziewczyny – to tylko kilku, którzy zadają kłam moim obawom o stan naszej ojczyźnianej miłości. Te spotkania potwierdzają, że każdy Polak to mój brat. I z tym przekonaniem, że Polak za granicą jest przyjacielem, jutro rano wstanę z łóżka.

Polak za granicą, czyli Polak Polakowi… Polakiem.

👁‍🗨 Koniecznie przeczytaj inny tekst o  🇵🇱 Polsce:
Nienawidzę cię Polsko, na to nic nie poradzę

4kilo.pl
4kg
        
4kilo.pl
Żadnej Viagry, ani innych głupot. Raz w miesiącu dostaniesz majla z podsumowaniem naszych tekstów.
4kilo.pl
Ebook 4 Kilo
Ebook 4 Kilo
Przeczytaj inne:
transport w bangkoku kolejka lotnisko metro skytrain mrl bts arl
TRANSPORT W BANGKOKU: jak tu się poruszać cz.1, czyli BTS, MRT i ARL.

Transport w Bangkoku może wydawać się zagmatwany, szczególnie na początku. Ale spokojnie, jesteśmy z Tobą! Przyleciałeś do Bangkoku i jesteś na lotnisku Suvarnabhumi. Jesteś zagubiony, zmęczony i dobija cię Jet...

Zamknij