Cztery Kilo Obywatela Mniej
Polak za granicą, czyli Polak Polakowi… Polakiem.
4.6 Głosy: 22

Polak za granicą to najgorsze co cię może spotkać. Tak właśnie zwykło się powtarzać między ekspatami. Nie zgadzam się z tym do końca, ale kamyczek do tego ogródka muszę dorzucić. Dziś więc nie będzie miłego tekstu o podróżach. Nie napiszę o fajnych miejscach, ani o przeżytych przygodach. Dziś wylewam na ten internetowy papier, moje zwątpienie w rodaków, ziomków, Polaków. Jaki jest Polak za granicą?

Przeczytałem gdzieś, że podobno dobry i chwytliwy tekst nie może obejść się bez cytatu. Dobrze, aby to był cytat kogoś znanego, a oczywiście najlepsze są te autorstwa Paula Coelho… Więc i ja dziś posłużę się cytatem. Będą to słowa osoby, której nazwiskiem nazwane są ulice i place w niejednym polskim mieście. Chciałbym rzec, że osoby znanej, ale zważywszy na mój wstęp mam obawy, że to nazwisko będzie czymś nowym. Szczególnie dla części naszego zdurniałego społeczeństwa, które jako pozytywną cechę wystawia swoją dyskalkulię, dysortografię, dys.. mózgowie?

polak za granicą blog podróże porady wyjazd wady opinie
Naród wspaniały…. | Polak za granicą

Powyższy cytatem mógłbym zakończyć mój dzisiejszy wywód, gdyż oddaje wszystko co chciałem powiedzieć. Pójdźmy jednak dalej. O co mi właściwie chodzi?

Polak za granicą – początek.

Uczęszczałem do szkoły w latach 80 i 90, kiedy to nie było Internetu, a filmy oglądało się na kasetach video. I uwierzcie mi, jakość tych filmów była bardzo daleka od 4k! W tejże szkole nauczyciele nie wiedzieli jeszcze, że wkrótce od samego wychowania będzie ważniejsza delikatna psychika wychowanków. Nie owijali więc w bawełnę – jak dziś pamiętam słowa jednego z moich nauczycieli: „wiesz co, ty jesteś po prostu idiotą”. Popłakałem się i nie chciałem więcej chodzić do tej przeklętej szkoły! Parę lat później na lekcji wychowawczej, chociaż do dziś nie wiem kogo ona miała wychowywać, rozmawialiśmy o „przyszłości”. O planach na życie, o dalszej edukacji. Kiedy powiedziałem, że chcę iść na studia, usłyszałem parsknięcie wychowawcy i słowa: „jak ty skończysz zawodówkę, to będzie sukces”. I wiecie co? Dziś mam dwa fakultety! Więc wybaczcie, ale nie rozumiem jak to się stało, że mamy takie zidiowaciałe społeczeństwo!?

Po pierwsze – polak za granicą to złodziej.

Ha, jakżeby inaczej! Wieloletnia komuna i niedostatek nauczył nas kombinatorstwa, kradzieży i ogólnej degrengolady. Komuna się skończyła, ale przyzwyczajenia zostały i są przekazywane z mlekiem matki. Tak jak człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowiek nigdy, tak żaden rodak nie pozbędzie się nawyku „jumy”. Nie ważne co, kiedy, ani kogo. Ważne, że taniej, a najlepiej za darmo. Polak za granicą spotyka innego? Pierwsze o czym pomyśli to jak oskubać ziomka! Niestety, ale nasza ucieczka do Tajlandii nie uwolniła nas od tego problemu, a dowodem niech będzie kilka naszych przygód. Wielki biznesmen, który próbuje wciągać rodaków w szemrane interesy. Dumny właściciel firmy w Tajlandii, który wykorzystuje ziomków i odmawia zapłaty. Rodak, który cieszy się na spotkanie innego Polaka i to w usługach, których akurat potrzebuje. Szkoda tylko, że po wykonaniu usługi autorytarnie obcina umówione wynagrodzenie o równowartość 20zł!

🔻🔻🔻 Czytaj dalej…