Cztery Kilo Obywatela Mniej
Oto dlaczego paszporty i obowiązek wizowy to bzdura!
5 Głosy: 7

Polski paszport znowu leży przede mną. Za kilka dni wylądujemy w Ho Chi Minh i tym samym po raz pierwszy staniemy na wietnamskiej ziemi. Zanim jednak do tego dojdzie to trzeba załatwić kilka formalności. Bilet na samolot, hotel w Sajgonie oraz nieszczęsną wizę. Niestety, ale nadal potrzebujemy pozwolenia na wjazd do kraju, nawet w celu typowo turystycznym i polski paszport niczego tu nie ułatwia. Staram się więc wyrobić przez Internet ten cholerny kwitek, jednak strona co rusz się zawiesza, wywala błędy, czy też po prostu nie działa tak jak powinna. Oczekując na kolejne załadowanie strony, a trwa to nie omal wieczność, przeglądam mój paszport. Przypominam sobie również, że czytając w młodości książki awanturniczo-przygodowe marzyłem, aby i mój paszport był wypełniony wizami oraz pieczątkami z całego świata. Uśmiecham się pod nosem, bo oto dziecinne marzenie się spełniło – kilka tajskich wiz, wiza do USA, do Rosji, do Kirgizji, pieczątki z Meksyku, Kanady, Malezji, Mjanmy. Znajdę tam również ślady z Indonezji, Kostaryki, czy też bliższej nam Ukrainy. Mój kochany polski paszport…

Nadal mamy zimną wojnę?

Wiecie co pierwsze przychodzi mi na myśl, gdy myślę o wizach i paszportach? MacGyver… Czy ktoś jeszcze pamięta taki serial? Ja z pewnością nigdy nie zapomnę, gdyż to właśnie MacGyver wraz z Rambo są po części odpowiedzialni za moje szczenięce wychowanie 🙂 Tak więc, ten cały MacGyver, jako awanturnik pierwszej wody i coś w rodzaju szpiega, często przekraczał różne podejrzane granice. Zawsze były to chwile pełne napięcia i niepewności, albo go przepuszczą, albo zastrzelą. Innej opcji nie było. Jakby tego było mało, to w każdej czołówce odcinka widać jego zgniły, kapitalistyczny paszport oraz poważnego zimnowojennego oficera. Tak właśnie w moich myślach wyglądają wszelkie wizy – relikt przeszłości i żywy artefakt Zimnej Wojny.

polski paszport macgyver wiza ambasada konsulat
MacGyver – nadal kocham 🙂 | polski paszport

Wietnamska strona nadal mozolnie próbuje przemielić mój wniosek, a ja zaczynam się zastanawiać po co to wszystko? Skąd się wziął ten poroniony pomysł na pobieranie opłaty od gości? Czy wyobrażacie sobie wprowadzenie czegoś takiego we własnym domu? Każdy może przyjść w odwiedziny, czy też na niedzielny obiad, ale wcześniej musi mi zapłacić 100 złociszy za tę przyjemność. Absurd!

Polski paszport w akcji.

Obowiązek wizowy nie jest oczywiście dla mnie żadną nowością. Przecież nawet pisałem już o wizach, czy to do Tajlandii, czy też do USA. Jednak teraz myślę nad ogólną istotą tego absurdalnego obowiązku. Przecież nie ma w tym większego sensu! Dlaczego odstraszać ludzi, którzy chcą być moimi gośćmi, Chcą przyjechać, zobaczyć, ale najważniejsze – zostawić pieniądze. W krajach żyjących głównie z turystów, chyba każdy zostawiony przez nich grosz się liczy? Dlaczego więc karać ich już na wstępie?

🔻🔻🔻 Czytaj dalej…