Cztery Kilo Obywatela Mniej
Dlaczego kocham Ubera? Na złość wąsatej miernocie.
4.4 Głosy: 9

Kocham Ubera i nie będę się z tym krył. Dlaczego? Pozwólcie, że coś wam opowiem. Wróciliśmy z Bali. Chwilę zabawiliśmy na koh Tao, a teraz siedzę w hotelowym łóżku w Bangkoku. Miałem napisać o tym „rajskim” Bali, ale Lepsza Połowa jak zawsze ma rację – muszę nabrać więcej dystansu. Dziś będzie o czymś innym.

Dlaczego kocham Ubera?

Uber to aplikacja do zamawiania przewozów. Nie jest to korporacja taksówek, a więc przyjechać może pryszczaty nastolatek w samochodzie rodziców, czy też młoda mama dorabiająca do „becikowego”. Zwykły człowiek w zwykłym samochodzie. On zna to miasto, a ty chcesz się przemieścić szybko i ekonomicznie. Proste.

Niestety każde novum próbujące poruszyć w posadach stary porządek, spotyka się ze zmasowanym oporem, czy wręcz agresją. Dlaczego więc wolę Ubera, niż taksówki?

Kocham Ubera, bo jest tani.

To pierwsze o czym pomyślałeś czytając powyższe pytanie. Nie. To nie jest tak, że jest „tanio”. Przejazd Uberem jest w odpowiedniej, ekonomicznie usprawiedliwionej cenie. Wszelka maść Januszy dorabiających sobie do policyjnych emerytur na „taryfie”, chce abyśmy myśleli, że przejazd kilku kilometrów musi kosztować minimum 50zł. Zawód „złotówy” jest najbardziej nikczemnym zajęciem na świecie, zaraz po prawnikach. Brzydzę się jednymi i drugimi. Nie z powodu wybranej ścieżki, ale z powodu bezzasadnej pogardy do każdego innego człowieka, czy też bezpodstawnym poczuciu wyższości. Pamiętacie protesty taksówkarzy pod sejmem, palenie opon i wycie syren? A to wszystko z powodu… obowiązku wprowadzenia kas fiskalnych! W kraju, gdzie na sprzedaż pietruszki z własnego ogródka trzeba mieć zarejestrowaną działalność, taksówkarze protestują przeciwko uczciwemu rozliczaniu!

Pamiętam, jak pewną zimową nocą próbowałem dostać się z wrocławskiego dworca PKS na Ołtaszyn. Przyznam się bez bicia, że byłem zmęczony upojnym wieczorem i „kilkoma” wypitymi piwami. Na domiar złego uciekł mi nocny autobus, następny miał być za 1,5 godziny, a temperatura nie zachęcała do czekania. Przegrupowałem dostępne w portfelu środki i z uśmiechem wspomaganym promilami, pomaszerowałem na postój taksówek. Mam 38zł, a do przejechania 4km. Przetrwam tą mroźną wyprawę w nagrzanym samochodzie!

„Daremne żale – próżny trud, bezsilne złorzeczenia!” – Adam Asnyk

🔻🔻🔻 Czytaj dalej…