#ChodźNaSolo, czyli jak wleźć na wielką ścianę – prolog
5 Głosy: 4

Stanąłem przed lustrem i przyglądając się swojej twarzy ze smutkiem stwierdziłem, że jestem już dorosły. Kiedy to się stało? I dlaczego? Komu przeszkadzało, że mam 20-kilka lat? Niestety zamiast odpowiedzi znalazłem tylko zmarszczkę na czole. A więc stało się. Mam 35 lat. Kiedyś ludzie nawet tyle nie żyli, a dziś… Właśnie co dziś? Czy jestem już uprawniony do używania nieśmiertelnego epitetu „za moich czasów”? W końcu do czterdziestki już bliżej, niż dalej. A wtedy obowiązkowy kryzys, drogie auto, młoda kochanka…? To by było takie typowe.

– A może stać cię na coś więcej?! – krzyknąłem do tego w lustrze, a ten spojrzał na mnie z pytającym zaciekawieniem:
– Ale co masz na myśli?
– No nie wiem… może się o coś założymy?
– Hmmm… co proponujesz?
– Założe się, że nie potrafisz już osiągnąć żadnego ambitnego celu. Jesteś na to za stary.
– Pfffff… – parsknął ten w lustrze.
– A jesteś w stanie? Udowodnij!
– Dobrze. Ale co miałbym zrobić? Spróbować czegoś zupełnie nowego? Skoczyć na bungee?
– No właśnie, co to mogłoby być..?

A może tak jakiś wspinaczkowy cel?

Zastanawiając się nad zadaniem dla tego w lustrze, kątem oka dostrzegłem wystający spod łóżka wytarty wór z tajemniczym napisem „Black Diamond”. Z trudem go wytargałem i zacząłem przeglądać. Stary kask, uprząż, haki, kostki. Wszystko to przypominało trochę rekwizyty z wiekopomnego dzieła „50 twarzy Greya”. Nie był to jednak ekwipunek erotyczny, a sprzęt wspinaczkowy. A przynajmniej pozostałości mojego młodzieńczego hobby, gdyż większość sprzedałem albo rozdałem jeszcze przed wyjazdem do Tajlandii. Jednak to co zostało, a teraz wysypało się z tego powycieranego wora, przyniosło mi pomysł jakiego szukałem. Wróciłem do lustra.

– Ej, jesteś tu jeszcze?
– No… – mruknął ten po drugiej stronie.
– Mam ten pomysł! Jeżeli chcesz faktycznie mi udowodnić, że „możesz” to wróć do wspinania. Ale nie byle jakiego. Znalazłem cel godny naszego zakładu. Via Vertigine na Monte Brento. Przejście solo.
– Ale.. przecież ja się nie wspinałem od co najmniej 10 lat. A w dużej ścianie to byłem ostatni raz sam nie pamiętam kiedy!
– Czyli wymiękasz?
– Nie.. tylko, że potrzebuję czasu na przygotowania…
– No to cwaniaczku chodź na solo!

I tak właśnie rozpoczął się projekt #ChodźNaSolo.

Zobacz też:  Jak schudnąć do wakacji - 5 porad totalnego ignoranta

#ChodźNaSolo – co, gdzie i jak?

Włoska miejscowość Arco jest położona w pobliżu jeziora Garda. Rejon jest popularnym celem wspinaczkowym dla każdego poważnie zainteresowanego pokonywaniem skalnych ścian. Znaleźć można tu właściwie każdy rodzaj wspinania. Od krótkich sportowych dróg, do wielkich ścian wymagających kilkudniowego oblężenia. Ileż to razy byłem gościem tych okolic? Sam już nie wiem. Teraz po wielu latach przerwy chcę wrócić. Napić się włoskiego wina, ale przede wszystkim rozliczyć z tą drogą, która już raz mnie odrzuciła. Tym razem się jednak uda. W końcu się założyłem…

#ChodźNaSolo solowy projekt wspinaczkowy arco włochy
1000 metrów skalnego oceanu | #ChodźNaSolo

Celem projektu pod nazwą #ChodźNaSolo jest samotne przejście drogi wspinaczkowej na wschodniej ścianie Monte Brento w okolicach miejscowości Arco we Włoszech. Droga o nazwie Via Vertigine ma długość 1000m i w większości wiedzie przez przewieszony teren. Wspinanie na takiej drodze jest wymagające i czasochłonne nawet w tradycyjnym zespole dwuosobowym. Średni czas przejścia tej drogi to 2-3 dni spędzone non-stop w ścianie. Czy jest to droga najtrudniejsza na świecie? Oczywiście, że nie. Czy zatem jest ekstremalnie niebezpieczna? Również nie. Jest jednak największym moim wyzwaniem na ten rok. W końcu tu idzie o honorowy zakład!

#ChodźNaSolo wspinaczka solowa hakówka big wall
Plan drogi | #ChodźNaSolo

#ChodźNaSolo – Przygotowania czas zacząć.

Oczywiście takiej drogi nie robi się od tak, prosto z fotela. A przynajmniej nie ktoś, kto musi rozbić obóz pośredni wchodząc po schodach na drugie piętro, czyli ja… Trzeba się wziąć za przygotowania i ostro trenować. Przeprosić się z rowerem, przypomnieć sobie do czego służy siłownia i być może… zacząć biegać…? yyy…. nie przesadzajmy… 🙂

Zapraszam Was do śledzenia mojej walki z samym sobą i wrodzonym lenistwem…

 

Skuter bez prawa jazdy?