Cztery Kilo Obywatela Mniej
Międzyrzecki Rejon Umocniony – nurkowanie w oceanie betonu.
5 Głosy: 5

Międzyrzecki Rejon Umocniony – nurkowanie w oceanie betonu, czyli o tym jak dotarłem do końca końców. Ale zacznijmy od początku. Międzyrzecki Rejon Umocniony to pasmo bunkrów (dla fanatyków: pasmo schronów bojowych umocnionego łuku Odry i Warty) i podziemnych tuneli, które już przedstawiałem tutaj: MRU, czyli Międzyrzecki Rejon Umocniony – mieli rozmach… Nie będę dziś zagłębiał się w historię powstania systemu, czy jego przeznaczenia. Nie będę również zachęcał do wycieczki w te rejony. Dziś opowiem jak to jest cudownie spełnić jedno z tych marzeń, które się uważało za niezbyt realne. Takie, które nie przedstawia zupełnie żadnej wartości, a jednak kusi i woła. Takim właśnie marzeniem było dla mnie nurkowanie w MRU.

Międzyrzecki Rejon Umocniony – nurkowanie?

Była połowa lat 90, kiedy pierwszy raz w życiu zszedłem w mrok podziemnych korytarzy. Od tej chwili jakoś mnie przyciągały, fascynowały, a jednocześnie wywoływały bezpodstawny lęk i podniecenie. Chciałem zajrzeć wszędzie i zobaczyć na własne oczy każdy zakamarek. Nie ułatwiali tego uzurpatorzy, którzy chcieli zamknąć podziemia w imię wiecznie popularnego hasła „dbania o bezpieczeństwo”. Cały ten bezsensowny spór urósł do rangi zaciężnej walki, zwanej jako Pierwsza Krajowa Wojna Kratowa. Wejścia się co chwile zmieniały, ale bunkry nadal stały niewzruszone ludzką głupotą.

międzyrzecki rejon umocniony mru zwiedzanie galeria
Międzyrzecki Rejon Umocniony – stare dzieje 🙂

W tych moich szwendaniach dotarłem jednak do miejsca, które broniło dostępu do dalszych partii. Pomimo szczerych chęci, nie było możliwe dojście dalej. I nie było to winą „walczących o bezpieczeństwo”, a krystalicznie czystej wody, która wypełniała korytarze. Bodajże w 2004 roku zakasałem jednak nogawki i zdecydowanym krokiem ruszyłem na podbój tego „nieodkrytego” odcinka. Plan dobry w teorii, nie mógł się jednak udać. Oprócz przemoczonych ciuchów i skostniałych nóg, nie osiągnąłem niczego więcej. To miejsce musiało pozostać niedostępne. Do czasu…

Nurkowanie w MRU? A dlaczego nie?

Musiały minąć 22 lata od mojej pierwszej wizyty w podziemiach, żebym mógł zobaczyć na własne oczy ten „nieodkryty” kawałek. Zupełnym przypadkiem i niezbadanymi ścieżkami życia, doszedłem do roli zawodowego nurka, a to otworzyło możliwość sięgnięcia po marzenie z listy „nierealnych”. To dopiero będzie urbex!

międzyrzecki rejon umocniony nurkowanie mru podziemia
Dobry tragarz 🙂

Spakowałem cały sprzęt, który razem z butlami okazał się jak zawsze zbyt ciężki. Nosić to na plecach to słaba atrakcja, ale po co człowiek wynalazł koło? Z wózkiem to już inna rozmowa, jednak nadal brakuje tu kogoś do ciągnięcia tego szpeju. Zaprosiłem więc mojego kolegę na wspaniałą wycieczkę obiecując kobiety, muzykę i śpiew. Zapakowani i w doskonałych humorach ruszyliśmy na podbój ciemnych, opuszczonych i mokrych tuneli. Przed zmrokiem wchodzimy do podziemi, a zimny powiew wiejący ze środka nie pozostawia złudzeń – jesteśmy w dobrym miejscu.

Zawał serca za 3…2…1…

Przemierzamy kilometry korytarzy, które co chwila stawiają przed nami jakąś przeszkodę. Rozsypany piasek utrudnia ciągnięcie obładowanego wózka, a przez płynącą wodę buty mamy przemoczone już po kilkunastu minutach. W innym miejscu rozwalona posadzka zmusza nas do przeniesienia całego wózka, za co plecy jeszcze nam podziękują.

Pokonujemy już ostatnie zakręty, gdy ciszę rozrywa mrożący krew w żyłach huk! Stajemy jak zamurowani i przez dobre kilkanaście sekund żaden z nas nie śmie się nawet poruszyć. Pierwszy szok mija i to co na początku wydawało się eksplozją bomby, zaczyna bardziej przypominać wściekły syk. Tylko skąd on może dochodzić?

🔻🔻🔻 Czytaj dalej…