Cztery Kilo Obywatela Mniej
WYSPA KOH LANTA, czyli o tym jak prawie kupiłem słonia.
4.7 Głosy: 7

Po przyjemnym Phuket oraz zatłoczonym Koh Phi Phi, wylądowaliśmy na kolejnej wyspie. Tym razem Koh Lanta. Tu jest inaczej, jakby spokojniej i wolniej. Mniej półnagich turystów, mniej głośnych barów. Czas tu zdecydowanie płynie inaczej.

wyspa koh Lanta Yai wyspa Tajlandia snorkeling nurkowanie skutery małpy
Wyspa Koh Lanta Yai

Zwlekam się z łóżka i wyciągam z lodówki małą puszeczkę kawy na zimno. Spoglądam przez okno – widok na bambusowy, rozpadający się bungalow. W tle palmy. Spoglądam na zegarek. Południe. Nieźle pospane, nie ma co… Nic na to nie poradzę, że kocham spać. Uwielbiam się wylegiwać w łóżku jednak czasem mam wyrzuty sumienia, gdy jem śniadanie o trzeciej po południu. Z drugiej jednak strony mam ten niesamowity komfort, że nic nie muszę… Widzę tych biednych turystów, którzy mają plan napięty jak plandeka na żuku. Jakiekolwiek opóźnienie może spowodować istną katastrofę z rozwodem w tle włącznie. Nic nie muszę… Nie jest to oczywiście prawda. Bardziej taka półprawda. A może ćwierćprawda…? Z tych egzystencjalnych rozważań wyrywa mnie głos dochodzący spod kołdry: „już wstajemy?”. To Lepsza się przebudziła. Tak, ona też lubi spać.

Wyspa Koh Lanta.

Idziemy na śniadanie. Zamiast menu jest nieczytelna kserowana kartka. Zamawiamy. Podobno ma być jakieś jajko i tost. W oczekiwaniu na jedzenie ogłaszam Lepszej, że mam najlepszy pomysł jaki kiedykolwiek wymyśliłem. Zbywam jej pełne politowania spojrzenie i referuję dalej. Myślałem o tym całą noc i postanowiłem, że… kupimy sobie SŁONIA.

Niezręczną ciszę przerywa pojawienie się na stole sadzonych jajek oraz przypalonych tostów.

– Przepraszam, powtórz: co słonia???
– No… kupimy sobie słonia…
– Czy ciebie już do reszty słońce spaliło? Jak słonia, co słonia?

Wjechała kawa i sok z ananasów.
Wiedziałem, że nie będzie łatwo więc przygotowałem całą masę argumentów.

Słoń zje wszystkie resztki i śmieci.

Znalazłem słonia i małego słonika (przesłodki!) w zagrodzie z wielkim napisem „przejażdżki na słoniu, karmienie małego słonia”. Stanąłem na poboczu i przyglądam się. Widzę, że „menu” jest raczej ubogie. Jakieś liście i resztki. W międzyczasie podjeżdża zapakowany do granic możliwości pickup. Cały jest pełen liści. Nie wiem dokładnie liści czego, pewnie jakaś palma. Więc wyładowują tę sałatkę i nie ma miejsca na pomyłkę. To jest właśnie dieta tych słoni. Genialnie! Nie trzeba kupować suchej karmy w wielkich workach, wystarczy posprzątać ogród! Swoją drogą jakby wyglądał taki worek suchej karmy dla słonia?

słonie w Tajlandii trekking na słoniach przejażdżka
Trekking na słoniach… | Wyspa Koh Lanta

Słoń będzie lepszym strażnikiem domu niż pies.

Pomyślcie sobie, że włamuje się do was żądny łatwego zarobku rzezimieszek. Skrada się cicho przez podwórko i już ma sięgnąć za klamkę, gdy nagle obok spostrzega… słonia. Tenże nie musi nic robić. Ani go gonić, ani okładać trąbą. Po prostu stoi i patrzy się swoimi małymi, świdrującymi oczkami. Wasz dobytek z pewnością zostanie nienaruszony, a niedoszły złodziej następnego dnia rano umówi wizytę u specjalisty. Psychiatry.

🔻🔻🔻 Czytaj dalej…