środa, Listopad 22Cztery Kilo Obywatela Mniej - felietony o życiu

Nienawidzę cię Polsko, na to nic nie poradzę

Nienawidzę cię Polsko, na to nic nie poradzę
4 Głosy: 1

Przypadków nie ma; to, co jawi się nam jako ślepy traf, pochodzi właśnie z najgłębszych źródeł.

– Fryderyk Schiller

Metafizyka, filozofia, ontologiczna przyczynowość, rozmyślania Kartezjusza, czy religijne kadzenia to wszystko jest dla mnie jak malowane wrota, a ja niczym sympatyczne ciele. Patrzę się z dużym zaciekawieniem i jeszcze większym niezrozumieniem. Wszystko w co wierzę i wszystko pod czym złożyłbym deklarację „na pewno” musi dać się zapisać matematycznie. Jeżeli coś nie znajduje wspólnego języka z Królową Nauk, to po prostu nie istnieje… Drogi czytelniku musisz sobie wyobrazić jak dużym obciążeniem dla mojego porządku świata jest to co dziś się wydarzyło, a co właśnie chciałbym Ci zreferować.

Ostatnie kilka dni spędziliśmy w Penang w Malezji. Nastąpił jednak nieubłagany moment powrotu na „naszą” wyspę. I tu się zaczyna cały ciąg przypadków, który doprowadził nas do zaskakującego finału.

PRZYPADEK 1: Zupełnie spontanicznie zmieniamy środek transportu i małym busikiem przekraczamy granicę Tajsko-Malezyjską.

Minibus
Minibus

PRZYPADEK 2: W miejscowości Hat Yai okazuje się, że nie ma biletów na nocny pociąg, ale są na zwykły i ślamazarny. To prowadzi nas do kolejnej zmiany planu. Nie zdążymy na prom w Surat Thani, więc jako stację docelową wybieramy oddalone o kolejne 170km Chumphon.

Pociąg
Pociąg

PRZYPADEK 3: Pociąg się spóźnia, a nocny prom jest już dawno w swojej drodze na koh Tao. W tanim, ale przyzwoitym hoteliku padamy na twarz po 16 godzinnej podróży.

PRZYPADEK 4: W czasie szwendania i poszukiwania jakiegokolwiek jedzenia bez ryżu (czasem po prostu masz już dość tajszczyzny), trafiamy na wieczorną wyprzedaż ciuchów w jednym ze sklepów. Niczym wściekłe krety kopiemy w wielkiej górze t-shirtów po 79 bathów. Nagle pośród koszulek ze śmiesznymi nadrukami, rockowymi kapelami i tajskimi widokami, wychodzi ta jedna jedyna, od której uginają mi się nogi. Szybko czytam napis. Czytam jeszcze raz. Oglądam się wokół szukając jakichkolwiek oznak, że jestem w ukrytej kamerze. Nic jednak nie wskazuje na to, abym stał się ofiarą okrutnego żartu. Jak więc TA właśnie koszulka trafiła w moje ręce? Może jest ich więcej? Z zawziętością Miodożera (takie zwierzę – KLIK) buszuję w dziesiątkach przecenionych ciuchów. Wszystkie inne koszulki się powtarzają, ale ta jedna nie! Jest jedyna. Jest w moich rękach zupełnym przypadkiem, a na niej dumny nadruk POLSKIEJ FLAGI z napisem: „NIE MÓWIĘ SZEPTEM, GDY PYTAJĄ SKĄD JESTEM”.

Góra koszulek
Góra koszulek

Oczywiście nie jest w moim rozmiarze, ale w rozmiarze mojej lepszej połowy, więc ląduje w koszyku. Wracamy do hotelu, a pytania kłębią mi się w głowie. Przecież to zupełny przypadek. Zupełny przypadek, że jestem w mieście, gdzie być nie planowałem. Zupełny przypadek, że 8 tysięcy km od Polski, na przypadkowej wyprzedaży znajduję t-shirt z biało-czerwoną flagą. Zupełny przypadek, że dwa dni wcześniej planowaliśmy spędzenie świąt w Ojczyźnie…

Nie mówię szeptem, gdy pytają skąd jestem!
Nie mówię szeptem, gdy pytają skąd jestem!

Nienawidzę cię Polsko, na to nic nie poradzę
Nienawidzę cię Polsko, bo nade mną masz władzę
Liczę długie miesiące, nie wiem ile już w sumie
Chciałbym wrócić, nie mogę, bo cię kochać nie umiem

Powiem wam jak się ośmielę, bo to bardzo głupi temat
Tam drażniła msza w niedzielę, tu mnie wkurza, że jej nie ma
Tu wkurzają mnie pedanci, tam wkurzały mnie niechluje
Wszystko mi się pomieszało i już nie wiem, co ja czuję

Mam ci za złe twe dziedzictwo, ciągle jeszcze we mnie żywe
Bo ty jesteś prymitywna, ja jestem prymitywem
Komuś zależało na tym, komuś tu chodziło o to
Tam się stałem abnegatem, tu się staję PATRIOTĄ!
[Czesław Śpiewa]

Nienawidzę cię Polsko, na to nic nie poradzę

4kilo.pl
4kg
        
4kilo.pl
Żadnej Viagry, ani innych głupot. Raz w miesiącu dostaniesz majla z podsumowaniem naszych tekstów.
4kilo.pl
Ebook 4 Kilo
Ebook 4 Kilo
Przeczytaj inne:
felietony o zyciu 4kilo.pl
Tak sobie myślę…. kim dziś jest prawdziwy mężczyzna?

Mam 190cm wzrostu i prawie 90 kg wagi. Pozwala mi to stwierdzić, że nie przewróci mnie byle jaki wiaterek. Czy jednak to właśnie są atrybuty "prawdziwego mężczyzny"? Kiedyś było łatwiej....

Zamknij