Strona główna PODRÓŻE AZJA Mieszkanie w Tajlandii – podsumowanie po dwóch latach.

Mieszkanie w Tajlandii – podsumowanie po dwóch latach.

10
2370

mieszkanie w tajlandii plusy i minusy emigracji

Mieszkanie w Tajlandii – podsumowanie po dwóch latach.
5 Głosy: 11

„Plus i minus to jedyne co widzę, plus i minus to jedyne co słyszę”. Pomyślałem, że zacznę ten tekst słowami Magika. Bo właśnie dziś postawiłem wielką, koślawą linię na wyimaginowanej kartce, dzieląc ją na stronę plusów i minusów. A powodem jest wiele znacząca dla nas data. Oto bowiem 7 kwietnia minęły dokładnie dwa lata od kiedy z nadwagą, starym plecakiem i biletem w jedną stronę wsiadłem na pokład samolotu. Wraz ze mną, równie niepewna przyszłości i pełna wątpliwości, wsiadła Lepsza. I tak ruszyliśmy do kraju, o którym wiedzieliśmy niewiele, nie mając w nim znajomych, ani też zupełnie żadnego punktu zaczepienia. A no i oczywiście ze znajomością języka tajskiego ograniczającą się do „khob khun khrap” oraz „sawadee khrap”, ale czasem zapominając które znaczy co… Zaczęliśmy też pisać ten blog o Tajlandii i naszym życiu.

Powodem do podsumowanie jest jeszcze jedno. Za kilka dni zburzymy ten zamek z piasku, który tak pieczołowicie budowaliśmy przez te dwa lata. Wielka fala zmyje miejsca, zwyczaje, znajomych i pozostawi pustą plażę, tak jak ją zastaliśmy na początku. To do czego doszliśmy, czego się nauczyliśmy zostanie już na zawsze z nami, jednak w Tajlandii osiągnęliśmy granice rozwoju. Dalej pozostałaby już tylko stagnacja i życie nie do końca takie jakie byśmy chcieli. Gdzieś indziej czeka już nowa plaża z nowym zamkiem do wybudowania, nowymi rzeczami do nauczenia i całkiem innymi wyzwaniami. Czego więc będzie nam tam brakować z Tajlandii?

Mieszkanie w Tajlandii – plusy.

1. Pistolecik!

Mieszkanie w Tajlandii ma jeden gigantyczny plus, który pokochałem i z pewnością przeniosę nawet na koniec świata, czyli… pistolecik z wodą zamiast papieru toaletowego. Może wydawać się to lekko niesmaczne, ale nie mógłbym pominąć tego prostego, a jakże przydatnego gadżetu. Pistolecik z wodą ma wielorakie zastosowanie i oprócz celu g(ł)ównego może służyć na przykład do mycia klapków! Jako, że czeka nas kilkumiesięczny pobyt w Polsce, to zastanawiam się jak długo papier toaletowy będzie opierał się przeróbce hydrauliki.

2. „Sewenik” na każdym rogu.

7-Eleven rządzi 🙂 | Mieszkanie w Tajlandii – plusy i minusy

7-Eleven to sklep, którego również będzie mi brakować. Te trzy kolorowe paski widać prawie na każdym rogu i są oznaką czegoś miłego. Albo coś zjem na szybko, albo napiję się kawy, albo wgryzę się w coś słodkiego. Pewnie powiesz, że przecież w Polsce również nie brakuje spożywczaków z płazami i owadami w logo. „Sewenik” jest jednak inny. W każdym dostanę to samo, ale co najważniejsze, podgrzeją i zaleją wrzątkiem co tylko zechcę. Który płaz to potrafi?

🔻🔻🔻 Czytaj dalej…

3. Tanie i wszędzie dostępne skutery.

Kto był w Azji ten wie, że przeważającą ilością pojazdów na drogach są właśnie skutery. Jednoślady są bardzo praktyczne, a do tego tanie. Dojedziesz nim prawie wszędzie i przewieziesz nawet duże walizki. Tego mi właśnie będzie brakowało. Mieszkanie w Tajlandii dawało mi tą zajebistą możliwość wynajęcia skuterka na kilka godzin, czy dni i szybkiego załatwienia swoich spraw. Oczywiście trzeba pamiętać, że na skuter należy mieć prawo jazdy. A jakie mogą być skutki prowadzenia bez uprawnień? Poważne: Skuter bez prawa jazdy – co na to ubezpieczyciel i prawnik?

4. Dystans 8000km od Polski

Nie ukrywajmy, że to również jest dużym plusem mieszkania w Tajlandii. Te skromne 8000 km, które dzieli nas od wojny polsko-polskiej, pomników, różnokolorowych marszów, ukrywanych faktur, prezydenckiego weta i ponuro-dżdżystej pogody, to również niemały plus tej tropikalnej emigracji. Co prawda, ten plus będzie wszędzie równie skuteczny, o ile tylko dystans będzie odpowiedni. Bo ta miłość na odległość jest chyba najlepszą z możliwych…

PLUS BONUSOWY – jest ciepło.

Jest ciepło | Mieszkanie w Tajlandii – plusy i minusy | blog o Tajlandii

Z czym się kojarzy Tajlandia, jak nie z wiecznymi upałami? Ciepło jest zdecydowanym plusem mieszkania w tropikach, ale w tym zestawieniu nazwijmy to plusem bonusowym. Oczywiście każdy kto jeszcze czuje te chłodne kwietniowe poranki krzyknie, że to właśnie powinno być największym plusem! Dla mnie jednak nie jest, gdyż już zawsze będę wybierał miejsca do mieszkania, gdzie jest ciepło i rosną palmy. Zimie mówię zdecydowane nie!

Mieszkanie w Tajlandii – minusy.

Pamiętając słowa Rysia Ochódzkiego: „rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów”, trzeba rozprawić się również z wadami. Mieszkanie w Tajlandii pomimo niewątpliwie wielu plusów posiada i minusy. A jakie my zauważyliśmy?

1. Wizy i nielogiczne prawo imigracyjne.

Pieczątkuf jak mrufkóf… | Mieszkanie w Tajlandii – plusy i minusy

To jest bezsprzecznie największy minus mieszkania w Tajlandii. Prawo imigracyjne jest bardzo nieprzychylne wszystkim „farangom” chcącym tu zostać dłużej. Nie będę się rozpisywał o rodzajach wiz, bo o tym możecie przeczytać tutaj: Wiza do Tajlandii jak wyrobić? Pomimo narzekań, muszę bardzo pochwalić Tajlandię za zniesienie wiz turystycznych (do 30 dni) i uporządkowanie zasad ruchu bezwizowego. W żadnym wypadku nie pochwalałem bezczelnego zwyczaju obchodzenia obowiązku wizowego przez licznych backpakerskich cwaniaczków. Ograniczenie wjazdu do dwóch razy w roku było bardzo dobrym pomysłem, jednak na tym niestety dobre pomysły się kończą. Wydawanie długoterminowych wiz i jednocześnie ograniczanie maksymalnego, jednorazowego pobytu jest dla mnie zupełnie pozbawione sensu. Robienie visarunów jest tym co zabiło we mnie chęć budowania swojej przyszłości w Tajlandii. Chyba, że taki był cel..?

2. Czasowa prohibicja.

Prohibicja | Mieszkanie w Tajlandii – plusy i minusy | blog o Tajlandii

Tajlandia jest krajem buddyjskim i przyjeżdżając trzeba akceptować wszystkie tego skutki. Bywają one przyjemne i ciekawe jak Songkran, są jednak również takie po prostu bez sensu… A jednym z takich pozbawionych sensu jest wprowadzana prohibicja. Przed godziną piątą po południu nie kupisz w 7/11 piwa, o czymś mocniejszym nie wspominając. Do tego dochodzą buddyjskie święta, podczas których sprzedaż alkoholu jest zakazana całkowicie.

I uspokajając – nie jestem uzależnionym od procentów żulem, który trzęsącymi się rękoma szuka drobnych po kieszeniach. Po prostu robiąc zakupy mam czasem ochotę kupić sobie na wieczór dwa piwa, albo też butelkę wina do kolacji. Tej właśnie bezsensownej prohibicji zdecydowanie nie będzie mi brakować. Z drugiej jednak strony słysząc jakie nowe przepisy wprowadzono w Polsce, może będzie trzeba nadal pielęgnować zwyczaj chomikowania alkoholu.

3. Topograficzny analfabetyzm.

To przypadłość bardzo popularna i niestety wielce wkurzająca. Tajowie nie znają się na mapach, nie potrafią obsługiwać nawigacji, a co najgorsze – nie znają własnego miasta. Taksówkarz obwiezie cię przez pół miasta i nie z chęci naciągnięcia, ale z prostej przyczyny, że nie wie gdzie ma jechać. O taksówkach w Bangkoku już pisałem i nic się w tym temacie nie zmieniło. Najnowszy przykład: chcę dojechać do hotelu, który jest kilkaset metrów od lotniska. Droga jest prosta jak w mordę strzelił i zajmie nie więcej jak 15 minut. Myślicie, że łatwo znaleźć taksówkarza chętnego na podjęcie takiego „wyzwania”? Jeden nie będzie jechał bo on by wolał w stronę miasta, drugi zaś owszem pojedzie, ale na lotnisko. Bo to wie gdzie ma jechać, a hotelu uliczkę dalej już nie zna. To może dam mu mapę i nawigację? Nie bo to on się na tym nie zna i to trzeba by było zadzwonić do hotelu, żeby mu tłumaczyli po drodze jak ma jechać. Teraz doceniam szkolne lekcje geografii i nauki czytania mapy…

4. Brud i nadprodukcja śmieci.

To właśnie jest dużym minusem… | Mieszkanie w Tajlandii – plusy i minusy.

Tego zdecydowanie nie będzie mi brakować. Śmieci walające się na ulicach, a nawet na wyspach żyjących wyłącznie z turystyki to nie jest miły widok. I nie sposób tego tłumaczyć inną kulturą, mentalnością, czy też brakiem elementarnej edukacji. Żadne z powyższych nie byłoby w stanie przekonać mnie do życia w brudzie. Dodatkowym problemem, który bardzo mnie bolał przez te dwa lata, to nadprodukcja plastikowych odpadów. We wspomnianym sklepie 7-Eleven zupełnie niepotrzebnie pakują wszystko w dziesiątki plastikowych worków. Ile to razy byłem świadkiem sytuacji, gdzie Taj kupuje paczkę papierosów, którą to dostaje zapakowaną w foliowy worek. Zaraz po wyjściu ze sklepu paczkę wkłada do kieszeni, a worek ląduje w koszu. „Ku*wa no nie! No, po prostu ku*wa no nie! Boże, czy Ty to widzisz?!” Jak zdarzy wam się kupować coś w takim sklepie powiedzcie jedno magiczne zdanie, które może tu dużo zmienić: „no bag”.

MINUS BONUSOWY – piwo jest drogie.

Piwerko 🙂 | Mieszkanie w Tajlandii – plusy i minusy.

To jest jednak duży minus, ale nie zaporowy. I w dodatku nie dotyczy wszystkich, więc nazwijmy go minusem bonusowym. Mieszkanie w Tajlandii wiąże się z wydawaniem 8zł za butelkę piwa, a to nie jest czymś co lubi portfel przeciętnego Polaka. I mój tu nie różni się zbyt wiele, również nie przepadał za takimi cenami. Jednak Polska tanim piwem stoi!

Żegnaj Tajlandio!

To tylko kilka przemyśleń, które z pewnością nie były głównym powodem naszego rozstania z Tajlandią. Po prostu czas ruszyć dalej, spróbować czegoś innego i zbudować nowy zamek. Jeszcze większy, ładniejszy i może tym razem bardziej trwały. A to, że wokół niego będą palmy i gorący piasek, to więcej niż pewne! A blog o Tajlandii przerodzi się w blog o….

10 KOMENTARZE

  1. Waldek Broniecki
    fajnie..jade za kilka dni budowac szalas na malej wyspie filipinskiej..nie wiem czy bede mial podobne zdanie jak ty po kilku latach mieszkania...ale zauwaz, ze przez te dwa lata zyles!!jaka korporacja , firma pozwoli ci zyc w tropikach dwa lata..zadna..a na emeryturze w wieku 65 lat ....to sobie mozesz...w tv poogladac..pozdrawiam
  2. Józef Wkaloszach
    Przeczytałem i jak rozumiem jest to humorystyczne podsumowanie 2 letniego pobytu. A tak na serio jak było? Czy na prawdę drogie piwo i prohibicja jest tym co bardzo boli? Szykuje się właśnie do one year brake w swoim życiu jako remedium na wypalenie zawodowe i dogłębnie analizuje możliwość pomieszkania w Tajlandii. Niestety nie mogę się pochwalić póki co pobytem dłuższym ciurkiem niż miesiąc ale zwróciłbym uwagę na inne kwestie jak bezpieczeństwo osobiste (na plus), porąbany alfabet i język (trudny do nauki zwłaszcza dal osoby nieuzdolnionej muzycznie), traktowanie białego jak chodzący bankomat, zabójczy ruch uliczny. Trochę się koleżeństwo prześlizgnęło po temacie chyba, ze moje odczucia to tylko takie spostrzeżenia faranga turystycznego. A z tym prysznicem to ja mam jakiś problem ilekroć go użyje to jestem cały mokry i wygląda to bardzo dwuznacznie.
    • Cztery Kilo | 4kilo.pl
      Wszystko zależy od miejsca, gdzie postanowisz zamieszkać. Ciężko więc wyrokować za cały kraj, który przecież mały nie jest. Bezpieczeństwo? Mało gdzie czułem się bezpieczniej. Z drugiej jednak strony jak wybierzesz za cel okolice granicy malajskiej to licz się z zamachami. Chodzący bankomat? Jak zamieszkasz na Khao San to z pewnością tak. Jak wybierzesz się w mniej turystyczne rejony to już niekoniecznie. Zabójczy ruch uliczny? Ze statystyk tak wynika, ale ja zrobiłem w Bangkoku prawo jazdy, jeździłem dużym motorem po Bangkoku, oraz po wioskach. Nie policzę również ile razy prowadziłem skuter. Czy miałem wypadek? Nie. Język ciężki do nauczenia? Podobno to Polski jest w topie tych trudnych... A co najbardziej boli? Niepewność... To co dziś jest ok, jutro już może nie być. I teraz wyobraź sobie zainwestowanie życiowych oszczędności w taki interes...
  3. Piotr Kolodziej
    Wizy to najmniejszy problem w Taj, bardzo prosto mozna dostac wize studencka/wolontariat. Visa runy - przynajmniej zwiedzisz kraje do okola: ja tak zwiedzilem: Wietnam, Kambdze i Laos, a gdzie Birma, Chiny, Malezja... Z BKK do Udon thani loty po 700 bhat, a stamtad bezposredni autobus do Vientiane jedzie 2h... Prohibicja w 7-11? Wystarczy zajsc do sklepu osiedlowego i nie ma prohibicji... Do plusow dodam bliskosc morza, swietne zarcie, przepiekne krajobrazy, wylzuzowani i usmiechnieci ludzie do minusow: wiedza, inteligencja i mozliwosc rozwiazywania problemow przez przecietnego Taja jest bardzo, bardzo niska...
    • Cztery Kilo | 4kilo.pl
      Wszystko się zmienia kiedy pracujesz, zarabiasz i mieszkasz tu na stałe. Zwiedzanie jest fajne, ale wtedy kiedy chcesz, a nie kiedy musisz. Robienie runa z wysoką gorączką również nie należy do przyjemności, a i tak nam się zdarzyło. Wszystko jak najbardziej można, ale punkt widzenia zmienia się z czasem i doświadczeniem.
  4. Paryska Nabierka
    Swietny post. Pistolecik jest mega. Slyszlama,ze sa tez takie kraniki. I te 8000 km tak ladnie opisales.
  5. Marcin Skwarek
    ciekawe podsumowanie...ja własniew teakcie wyprowadzki w tamte rejony, ale nic konkretnego jeśli chodzi gdzie... a 7/11 uwielbiam, w Manili mają docking stations w każdym , nie raz uratowały mnie jak mi fon padł, a delikatnie się zgubiłem ;>