środa, Listopad 22Cztery Kilo Obywatela Mniej - felietony o życiu

Denga – gorączka krwotoczna, śmiertelna… dla portfela.

Denga – gorączka krwotoczna, śmiertelna… dla portfela.
5 Głosy: 2

Postapokaliptyczna przyszłość – cywilizacja została w znacznym stopniu zniszczona przez potężną epidemię. Czworo młodych ludzi usiłuje uniknąć zakażenia i wyruszają na wyprawę w odludne miejsce. To z grubsza scenariusz każdego filmu nawiązującego do tajemniczych chorób. Wspólnym mianownikiem wszelkich gniotów spod znaku klasy B, jest pochodzenie choroby. Zawsze są to cholerne azjatyckie małpy.

Bogu ducha winne człekokształtne mają z góry przypisaną rolę niszczyciela świata. Niczym Niemcy, którzy zawsze są czarnym charakterem i którzy na koniec dostają łomot. O ile Niemcom się zawsze należy, to tym razem muszę stanąć w obronie małp. W końcu jakby nie było to jakaś tam daleka rodzina. Nie przez małpy, a przez pieprzone komary znalazłem się w szpitalu. Na domiar wszystkiego winny był komar egipski. Nawet tutaj mamy problemy z tymi uchodźcami…

denga choroba tropikalna medycyna ubezpieczenie azja tajlandia laos birma
Szpital na Koh Samui. | Denga – gorączka krwotoczna, śmiertelna… dla portfela.

Denga tropikalna zaraza.

Co jeszcze wiemy o chorobach tropikalnych? Z całą pewnością są śmiertelne, Denga to już wybitnie, a ostatnie dni agonii spędza się w izolatce. Przez powietrzną śluzę dostarczane są posiłki oraz fiolki na próbki wszystkiego co z ciebie wychodzi. Wszyscy wokół chodzą ubrani w wielkie dmuchane kombinezony, koniecznie w żółtym kolorze.

Moją agonię przerywa głos drobnej pielęgniarki:

– Proszę Pana, może pójdzie Pan na jakiś spacer, zamiast tak leżeć w łóżku cały dzień?

Gdzie masz dmuchany kombinezon?! Umrzesz, a z tobą cały świat, a ja będę pacjentem zero o którym powstaną kolejne filmy klasy B!

Nie, nie umieram. Jeszcze długo nie. Po prostu leżę w drogim prywatnym szpitalu, zastanawiając się czy mój ubezpieczyciel faktycznie pokryje koszta tego wielogwiazdkowego przybytku. A jak się tu znalazłem? Pewien mały, uparty komar (właściwe komarzyca) wbiła się w moje seksowne ciało, wyssała błękitną krew i przy okazji zaraziła mnie wirusem i oto jest – Denga.

Co było dalej? Niewyobrażalne zimno i dreszcze, które pojawiły się bez żadnego ostrzeżenia. Fale zimna były przerywane falami gorąca, a moja temperatura ciała oscylowała w okolicy 40 stopni Celsiusza. Jaka jest polska pierwsza pomoc przy wszelkich chorobach? Może samo przejdzie. Niestety po dwóch dniach nie chciało przejść. Kolejna wizyta w znanej już klinice, krótki wywiad, pobranie krwi do badania i po piętnastu minutach wynik – denga. Taki obrót spraw nie pozostawiał wiele możliwości – czeka mnie wycieczka do szpitala na Koh Samui. Póki co dostałem kroplówkę, łóżko i różowy kocyk. Kiedy klinika organizowała mój transport, ja byłem dopieszczany przez uśmiechnięte pielęgniarki.

Jedziemy do szpitala.

Po kilku kolejnych godzinach znalazłem się w końcu na brzegu wyspy Koh Samui. Tu już czekała na mnie karetka, która na sygnale odwiozła mnie do szpitala. Z karetki wsunęli mnie na izbę przyjęć, gdzie po DWÓCH MINUTACH stała przy mnie pani doktor, specjalista od chorób tropikalnych. Z wszechobecnym uśmiechem przywitała się, przedstawiła, opisała moją chorobę, co będą mi robić i jak długo tu zostanę.

W międzyczasie w mojej prawej ręce pojawiły się różne kartki i ulotki, a w lewej wenflon i kroplówka. Gdy w końcu miałem chwilę, aby je przejrzeć okazał się, że pierwsza z nich to moje prawa oraz hasło do wifi… W ciągu 15 minut wokół mnie pracowało co najmniej 7 osób z lekarzem specjalistą na czele. Tak właśnie to zawsze wyglądało w chirurgach, czy innym doktorze Housie. Pomyślałem, że tu musi być dopiero niezły cyrk jak ktoś ma coś poważnego!

denga choroba szpital ubezpieczenie jakie leczenie koszt tropikalna
Szpitalne łapcie. | Denga – gorączka krwotoczna, śmiertelna… dla portfela.

Pierwsza wizyta w tajskim szpitalu i śmiertelna Denga.

Cały mój pobyt na izbie przyjęć trwał może 20 minut w przeciągu których trzykrotnie mnie przepraszano, że jeszcze nie jestem w prywatnym pokoju. Po tak „długim” oczekiwaniu dwójka sanitariuszy przewiozła mnie do mojego własnego pokoju. Podwieźli mnie pod samo łóżko mimo moich protestów, że nóg mi nie urwało i mogę się przejść. Zaraz po nich wpadła kolejna pielęgniarka niosąc zafoliowaną pidżamkę oraz kapcie. Z niesamowitą wprawą i delikatnością przebrała mnie w tempie błyskawicznym. Następnie wjechał wózek z aparaturą mierzenia ciśnienia, temperatury oraz nasycenia krwi tlenem. Czy to był koniec? Absolutnie nie! Kolejna wizyta to stos papierów do podpisania z najważniejszym z nich – jakie posiłki sobie życzę na jutro. Śniadanie amerykańskie, czy może azjatyckie? Jajko na twardo, sadzone, jajecznica, omlet?

denga choroba tropikalna medycyna jak leczyc objawy temperatura
Szpitalny obiad | Denga – gorączka krwotoczna, śmiertelna… dla portfela.

Gdy w końcu zostałem sam, jedna myśl waliła mi po głowie – co tu się kurwa wydarzyło?? Rozejrzałem się po pokoju. Leżę na czystym, nowym łóżku. Na ścianie wisi płaski telewizor, a na przeciwko stoi sofa z dodatkowym zafoliowanym kompletem pościeli. Przecież tu osoba towarzysząca jest więcej, niż mile widziana… Dalej aneks kuchenny z lodówką, talerzami i zlewem. Obowiązkowa klimatyzacja oraz fototapeta z tajską plażą. Chyba po to, żebym nie zapomniał gdzie jestem. Leżę i jest mi wstyd. Przyjechałem z EUROPY. Z geograficznego jej środka, do państwa nazwanego przez zimnowojenną wierchuszkę trzecim światem i nadal tak określanego przez innych „lepszych”.

Tajlandia – kraj trzeciego świata.

Przyjechałem z kraju możliwości, otwartych granic i europejskich technologii. Jednak przyjechałem też z kraju, w którym ze złamaną nogą czekałem trzy godziny na łaskawe oko dyżurnego lekarza. Z kraju, w którym Szpitalny Oddział RATUNKOWY to umieralnia pełna zgorzkniałych lekarzy i skacowanych pielęgniarzy. Kraju, gdzie lekarz specjalista brzmi równie misternie i niedostępnie co złoto, mirra i kadzidło. Jakby tego było mało to przyjechałem także z kraju źle opłacanych lekarzy, którzy muszą na starcie swojej kariery odpowiedzieć sobie na pytanie: mieć, czy być.

denga choroba wietnam laos kambodza tropikalna medycyna szczepionka zdrowie
Moje szpitalne łóżko | Denga – gorączka krwotoczna, śmiertelna… dla portfela.

Mój wstyd przerywa kolacja. Posiłek wygląda smakowicie, jednak w obecnym stanie nie ugryzłbym nawet langusty z ręki Gordona Ramsay’a. Jedyne czego pragnę to spać. Zanurzam się w objęciach Morfeusza, śniąc o uśmiechniętych lekarzach i pomocnych pielęgniarkach w polskich szpitalach.

Mój pobyt w szpitalu trwał pięć dni, w czasie których miałem czas na egzystencjalne przemyślenia i analityczne wnioski:

Po pierwsze. Cała ta denga to pic na wodę i fotomontaż. Nie ma szczepionki, ale nie ma też i lekarstwa. Właściwie to tyle co katar – leczony i nieleczony trwa tydzień. Tak i tutaj trzeba po prostu swoje poleżeć. Oczywiście można dostać gorszej „wersji” z krwawieniem wewnętrznym włącznie i taka denga ewidentnie wymaga hospitalizacji. W końcu chodzenie z krwawiącymi oczyma i odbytem raczej nie należy do przyjemności… nie mniej jednak w „podstawowej” opcji możesz zostać w domu we własnym łóżku. Chyba, że chcesz pooglądać HBO, czy National Geographic na szpitalnym telewizorze.

denga choroba azja komary leczenie tropiki wystepowanie
Łóżko dla osoby towarzyszącej | Denga – gorączka krwotoczna, śmiertelna… dla portfela.

Po co ci ubezpieczenie w podróży?

Po drugie – ubezpieczenie. Jestem inżynierem i umysłem ścisłym. Matematyka nie jest dla mnie czarną magią, jednak tu ciągle wychodzi pięć po dodaniu dwóch do dwóch. Ubezpieczenie, za które płacę 150zł rocznie, pokrywa moje koszty leczenia w wysokości wiele razy większej. To musi być wyjątkowo kreatywna księgowość. Nie zagłębiając się bardziej w biznesowy profil ubezpieczyciela, muszę przyznać jedno – TRZEBA mieć ubezpieczenie! Bez względu, czy to Denga, czy tylko zwykłe skaleczenie.

Po trzecie. Szpital był czysty, pachnący, wręcz ekskluzywny. Gdzie jest więc haczyk? W rachunku jaki dostajesz na koniec do ręki. Nie ma nic za darmo. Śniadaniowe jajka w pięciu opcjach mają swoją cenę. Moja denga kosztowała w przeliczeniu na PeeLeNY ok. 9 tys zł. Niewąski pieniądz za 5 dni… Podpisując rachunek zrozumiałem słowa lekarza z kliniki: „mam nadzieję, że ma pan ubezpieczenie”. I tu dochodzimy do sedna.

Prywatna i cholernie droga, czy „darmowa” i mizerna publiczna opieka zdrowotna? Gdyby tak sprywatyzować polską opiekę medyczną? Czy byłoby to takie złe jak się nam ciągle wmawia? Nie. Wręcz przeciwnie. Jest to jedyna droga do usług na odpowiednim poziomie. Na poziomie, na który niewątpliwie zasługują nasi rodzice płacący zusy przez dziesiątki lat. Na poziomie, który jest po prostu normalny. Bo czy jest coś cenniejszego od zdrowia?

👁‍🗨 Koniecznie przeczytaj moją pierwszą wizytę w szpitalu w 🇹🇭 Tajlandii:

Przychodzi facet do lekarza, a lekarz…

👁‍🗨 Koniecznie przeczytaj dlaczego warto mieć ubezpieczenie:

 PORADNIK: ubezpieczenie w podróży, czy warto mieć?

denga choroba tajlandia leczenie objawy
Kaczka na obiad – gdyby tylko nie ta Denga…

Denga – gorączka krwotoczna śmiertelna… dla portfela.

4kilo.pl
4kg
        
4kilo.pl
Żadnej Viagry, ani innych głupot. Raz w miesiącu dostaniesz majla z podsumowaniem naszych tekstów.
4kilo.pl
Ebook 4 Kilo
Ebook 4 Kilo
Przeczytaj inne:
wiza usa 2017 ambasada stany zjednoczone
TAJLANDIA: Jak zdobyć amerykańską wizę w Bangkoku?

Kilka tygodni temu na małej tajskiej wyspie rozpoczęliśmy naszą wielką wycieczkę, która zawiedzie nas na drugą stronę globu. Po drodze udowodnimy, że Polska jest piękna, a Ameryka jest bliżej niż...

Zamknij