Cztery Kilo Obywatela Mniej
TAJLANDIA vs POLSKA: Ceny w Tajlandii vs ceny Polskie – porównanie.
4.6 Głosy: 10

Ceny w Tajlandii różnią się od tych w Polsce. Jednak czy na plus…? Oczywiście wszelkie porównania mają zazwyczaj tyle racji bytu co i statystyka. A więc statystycznie z psem mamy po 3 łapy, a jak przestrzegał Ryszard Ochódzki [chyba nie trzeba tłumaczyć kto to…?] „nie mieszajmy myślowo dwóch różnych systemów walutowych. Nie bądźmy peweksami!” Jednak ja niepomny tej przestrogi postanowiłem zmierzyć się z najbardziej popularnym mitem dotyczącym Krainy UśmiechuTajlandia jest tania jak barszcz! Tak najczęściej mówią ci, którzy w Tajlandii byli, ale palcem po mapie. Jak wyglądają ceny tych samych produktów w tym samym sieciowym sklepie? Sprawdźmy!

Starałem się przyjąć zasady, które dawały szanse w miarę uczciwego porównania. Tak więc ceny pochodzą ze sklepów Tesco w Bangkoku oraz we Wrocławiu. W Bangkoku ceny sprawdziłem w dniu 25.07.2017, a we Wrocławiu w dniu 26.08.2017. Nie brałem pod uwagę aktualnych promocji, a jedynie regularne ceny. Stosunek tajskiej waluty do polskiej to 1 pln = 9.30 thb. Więcej o tajskiej walucie przeczytasz tutaj: tajska waluta baht. Wybrałem 15 produktów, które wszyscy kupujemy i używamy w codziennym życiu – od mleka po maszynki do golenia. Starałem się porównać ten sam produkt w obu sklepach, jednak gdy nie było takiej możliwości wybierałem najtańszy w danej kategorii, tzn. dla przykładu najtańszy litr mleka w obu sklepach. Zobaczmy co wyszło z tego porównania!

Ceny w Tajlandii: MLEKO

Zacznijmy od wspomnianego wyżej mleka. Nabiał w Tajlandii nie należy do najtańszych produktów i bez porównania wiedziałem, że mleko w Polsce będzie zdecydowanie tańsze. Czy miałem rację?

sklep tajlandia pattaya ceny
Cena mleka: POLSKA vs TAJLANDIA

Ceny POLSKA: 1,99 zł/litrCeny TAJLANDIA: 43 thb/litr = 4,62 zł
Wygrywa Polska.

EDIT: mleko tajskie nie ma pojemności 1 litra, a jedynie 830 ml. W porównaniu przyjąłem również cenę promocyjną 43 thb, podczas gdy regularna cena to 45 thb. Po przeliczeniu wychodzi więc, że cena 1 litra tajskiego mleka to 54,21 thb = 5,83 zł. Miażdżąca różnica! 

Ceny w Tajlandii: CUKIER

Staram się ograniczać cukier, jednak nie da się zrobić czegoś słodkiego bez słodkiego cukru 🙂 Jak cena tego białego zabójcy wypada w porównaniu?

ceny tajlandia cukier zakupy baht
Cena cukier: POLSKA vs TAJLANDIA

Ceny POLSKA: 2,99 zł/kgCeny TAJLANDIA: 23,50 thb/kg = 2,52 zł
Tym razem delikatnie taniej wypada Tajlandia.

Ceny w Tajlandii: HERBATA

Jestem bardziej miłośnikiem kawy, jednak nie wyobrażam sobie domu bez paczki dobrej herbaty. Jak herbatka wychodzi w porównaniu?

ceny Polska herbata cukier
Cena herbata: POLSKA vs TAJLANDIA

Ceny POLSKA: 14,39 zł/paczkaCeny TAJLANDIA: 207 thb/paczka = 22,25 zł
Zdecydowanie tańszą herbatę wypijemy w Polsce!

EDIT: Właśnie zauważyłem, że Polska herbata ma jedynie 92 torebki, zamiast 100! Przeliczając więc na sztuki to teoretyczna cena 100 torebek wyniesie 15,64 zł. Nadal wygrywa Polska.

Ceny w Tajlandii: JAJKA

Dobre śniadanie bez jajecznicy lub sadzonych? Nie da rady! Gdzie więc są tańsze jaja?

baht Tajlandia jakie ceny Bangkok
Cena jajka: POLSKA vs TAJLANDIA | ceny w Tajlandii

Ceny POLSKA: 3,99 zł/10sztCeny TAJLANDIA: 39 thb/10szt = 4,19 zł
Niewiele taniej kupimy jajka w Polsce.

Ceny w Tajlandii: KAWA

I tu mamy szerokie pole do popisu i jednocześnie mały problem. Wybrałem do porównania kawę rozpuszczalną Tchibo Black’n’White 200g. Jednak w polskim Tesco były jedynie opakowania 100g. Polska cena jest więc sumą 2 opakowań po 100g, ale trzeba pamiętać, że opakowanie 200g będzie jeszcze tańsze. Według Ceneo taką kawę możemy kupić już za 22,95zł, a więc zdecydowanie mniej. Link do Ceneo: https://www.ceneo.pl/38945987

kawa bangkok gdzie kupic jaka cena
Cena kawa: POLSKA vs TAJLANDIA | ceny w Tajlandii

Ceny POLSKA: 16,99 zł/100g (x2=33,98 zł)Ceny TAJLANDIA: 389 thb/200g = 41,82 zł
Znaczną różnicą wygrywa Polska.

🔻🔻🔻 Czytaj dalej…

37 KOMENTARZE

  1. Tak, solidna praca, ładne zestawienie – ale trochę mylne.

    1. Żaden Taj nie żyje tzn. nie spożywa na co dzień produktów nabytych w
    Tesco.
    W Polsce – tak, ponieważ raczej nie ma gdzie kupić taniej bieżących
    produktów do spiżarki i do codziennego spożycia.
    Mleko, kawa, makaron, cukier biały z buraków cukrowych itp. jak i
    maszynki do golenia czy inne sery w Tesco są tu importowane. Więc
    dlaczego mają być tańsze? Często producent jest ten sam dla polskiego
    Tesco jak i dla tajskiego. Różnica w cenie może wynikać głównie z
    wysokości cła jak i akcyzy. Jeśli chcesz jeść makaron jako danie podstawowe
    w porównaniu do ryżu albo sery – to taniej będzie żyć (jeść) w Polsce. Ale
    jeśli zaakceptujesz produkty tajskie i zaczniesz „żyć” po tajsku – to w
    Tajlandii jest taniej. Mieszkam w Chiang Mai – i powiem, że talerz jedzenia
    można mieć za 4 lub 5 zł.
    Oczywiście nie w knajpce z obrusami czy z kelnerami. A jeśli tak
    mechanicznie policzymy to miesięcznie: 3 posiłki dziennie przez 30 dni daje
    wydatek 450 zł. Nie gotując w domu. Tak żyją Tajowie. Nie stosujemy
    oczywiście takiego życia dla jednotygodniowych turystów. Dań
    jest wielki wybór w tych cenach – ale trzeba przestawić się na tajski model
    „spożywania”.
    2. Fryzjer męski to 4 zł do 8 zł
    3. Przejazd z Chiang Mai do Bangkoku (700 km) pociągiem w kuszetce z
    oknem przy łóżku w białej pościeli to wydatek ok 60 zł
    4. Przelot samolotem z Chiang Mai do Krabi to ok 140 zł (regularny lot )
    5. Wizyta u lekarza specjalisty w przychodni przyszpitalnej, od ręki to 10 zł – 15
    zł (zapalenie oskrzeli np). Cena taka to dla cudzoziemca – bo Taj zapłaci 1 zł
    6. Granie w golfa (pełna runda, 18 dołków, parę godzin grania) można już od 30

    7. Kawalerka z kuchnią (40 m2) z inetrnetem i kablową TV – 450 zł miesięcznie
    prąd dwa razy tańszy niż Polsce, woda 1 m3 to 1,50 zł a nie 9 zł
    8. Tajski klasyczny masaż (bez atrakcji) – 25 zł za godzinę
    9. Benzyna – prawie dwa razy tańsza niż w Polsce

    I na koniec ciekawostka: W kasie biletowej na stacji kolejowej pytam o cenę biletu do Bangkoku w wersji sypialnej. Pada odpowiedź – 581 bahtów. Pytam czy na pewno tyle. Tak, pada odpowiedź. Poprzednio, pół roku temu cena była wyższa – więc dlaczego dzisiaj taniej? Odpowiedź: bo ostatnio paliwo (ropa) staniało trochę. 🙂
    Tanio, lato cały rok, mili ludzie, pojęcie hejtu nie znane, smaczne jedzenie, piękne wyspy – to Tajlandia.

    • Bardzo fajnie się rozpisałeś, jednak troszkę niepotrzebnie… Tłumaczyłem to już wielokrotnie, więc gdybyś raczył przeczytać wszystko dokładnie przed komentowaniem to może Twój komentarz wyglądałby inaczej. Niestety zmuszasz mnie do kolejnego wytłuszczania dlaczego koło jest kołem…

      Tak więc:
      Nie obchodzi mnie zupełnie zawartość spiżarni żadnego Taja – z tego prostego powodu, że nim nie jestem i być nie będę. Co do produktów, które uważasz za importowanie – to już zupełne bzdury. Następnym razem w sklepie spójrz skąd owe produkty pochodzą….

      „Talerz jedzenia w Chaing Mai można mieć za 4-5zł” – a w Polsce nadal są garkuchnie gdzie również zjesz obiad w tej kwocie – np. legendarna wrocławska „Mewa”. I co z tego….❓ Czy jeśli mieszkaniec zapyziałej dziury z bloku wschodniego napisze Ci, że za mieszkanie płaci 450zł, to będziesz rzucał kamieniami w marudzących warszawiaków z mieszkaniami po 3tys❓

      Najśmieszniejsze jednak jest Twoje wybiórcze podejście – zresztą jak 90% komentujących – napisałeś, że ser jest drogi i Tajowie go nie jedzą. Jednocześnie bardzo zgrabnie pominąłeś proszek do prania, szampony, maszynki do golenia, pasty do zębów – rozumiem, że tego mi też „nie wolno” używać❓

      Również nie napisałeś o kosztach stałych jak wizy. To rozumiem pomijasz, bo masz taniego fryzjera❓

      Co do reszty Twoich cen, to być może w Chiang Mai nadal takie są – nie wiem, nie byłem. Jednak widzę, że Ty za to dawno nie byłeś na południu… A jak się już będziesz wybierał to zabierz ze sobą jednak więcej gotówki…

      • Jeśli będziesz tak wybiórczo porównywał, to łatwo wykażesz, że życie w Bangladeszu jest dużo droższe niż Polsce.
        Kawy Tchibo nie produkuje Tajlandia, makaronów z mąki pszennej (dla spaghetti i innych pizz) też nie –
        a napisałeś: „….co do produktów, które uważasz za importowanie – to już zupełne bzdura.
        Jednak nie bzdura”.
        Z makaronu ryżowego nie zrobisz spaghetti.
        Z mąki ryżowej nie zrobisz pizzy.
        Wyjaśnijmy jedno:
        Ty piszesz, że życie dla kogoś jak Ty w Tajlandii jest droższe niż w Polsce bo jak piszesz:
        „z tego prostego powodu, że nim nie jestem i być nie będę” – to wtedy masz rację.
        Chodź po Mc Donaldsach, King Burgerach i innych Steak House-ach w Tajlandii
        Jadaj się na wyspach (drożej niż w kraju), – wtedy porównaj do stołowania się w Zakopanem i innych Międzyzdrojach,
        jadaj we włoskich knajpach spaghetti albo pizze – ale wtedy nie narzekaj, że w Tajlandii życie jest drogie. Dla takich jak Ty – owszem, jest drogie
        Pytanie:
        Ty piszesz o sobie jako turyście będącym tu na chwilę czy piszesz o kimś kto tu, w Tajlandii przebywa bardzo długo?
        Różna optyka niestety.
        Czy Twój post nie powinien być zatytułowany:
        „Porównuję ceny w Polskim i w Tajskim Tesco”

        • Ta dyskusja jest bez sensu… To nawet nie jest dyskusja! To jest obrzucanie mnie inwektywami. Zrobiłem proste porównanie kilku wybranych produktów w tym samym sieciowym sklepie, ale Ty musisz z tego robić wielką politykę.

          Magicznie importowane „mleko, kawa, makaron, cukier biały z buraków cukrowych itp. jak i maszynki do golenia czy inne sery” w kilka minut zmieniły się u Ciebie już tylko w kawę! A może ja akurat lubię tę właśnie, co? Mieszkam na wyspie i za wodę płacę 200thb, a za piwo 100thb. I wiesz, co? Mam głęboko w poważaniu, że Ty mieszkasz w krzakach i cieszysz się z oszczędzonego każdego grosza. U mnie tanio nie jest i nie będzie. To jest moje spojrzenie i nie musisz się z tym zgadzać, a już w zupełności nie musisz mnie przekonywać do swoich racji i ryżu z kurczakiem, do cholery!

          Natomiast obrażanie mnie i wysyłanie do McDonalda bo „jest dla takich jak ja” jest już po prostu zwykłym rynsztokiem.

          Dlatego siedź sobie w tym Chiang Mai, graj w golfa, ciesz się, że żyjesz za 5zł i więcej nie męcz się czytaniem mojego bloga.

  2. Więc sprawa jest jasna, Przeprowadź się do Polski bo tutaj jest taniej i pogodę mamy lepszą, przecież 30 stopni non stop to można zwariować. Lepiej jak pada deszcz i w zimie mróz za oknem jest. Nad czym się jeszcze zastanawiasz.

  3. Troszkę bezsensowne te porównania, bo do porównań wziąłeś produkty śmieciowe, których nie kupuję, a nawet porównując nie produkty najlepsze to czasem myliłeś- przykładowo tańsza Colgate Max w PL z droższą Colgate Total w Tajlandii(i taniej wychodzi w PL, ale już nie o tyle, poza tym co powiesz na to, że w Londynie kupisz tą pastę jeszcze taniej). Porównując proszek porównałeś no name w PL z masą wypełniaczy-który nie pierze z proszkiem markowym (w Europie nazywanym Skipp lub OMO-w Azji pod inną marką), więc nieporównywalne. Dla mnie ważniejsze byłoby jakbyś pokazał ile kosztuje lokalna, pyszna herbata a nie produkcja europejska importowana, której i tak w PL nie kupuję, bo mnie na drogiego badziewnego Liptona nie stać, a Dilmaha nie porównywałeś, a może mają lokalnie lepszą herbatę. Na Bali turyści z Niemiec też zamawiali w restauracji bezsensownie kawę Nescafe bo tylko to znali, a tymczasem za grosze była cudowna, lokalna Cafe Bali, którą produkują lokalnie na własne potrzeby wyspy i nawet nie eksportują, jest tania a pyszna, delikatna, aromat cudowny-tylko tą zamawialiśmy i kupiliśmy zapasy do domu. Krewetki w PL a w Tajlandii też będzie róznica-wolę też lokalne tropikalne owoce-mogłeś sprawdzić ile kosztuje mago dojrzałe, maracuja czy ogromne passion fruit nazywane grandiosa w Europie, albo cudowne Mangoosteens praktycznie nieosiągalne w Europie poza sezonem i Londynem(gdzie jest koszmarnie drogie).
    Gdyby się człowiek przeprowadził do Tajlandii to z pewnością by się nauczyl co i gdzie kupować, tak samo jak się tego uczy wszędzie po przeprowadzce. Po kija kupować okropny szampon H&S, skoro mogę kupić lokalny organic czy kupić lokalnie wyrabiane ręcznie mydło z drogimi w Europie olejami roślinnymi i ziołami niedostępnymi gdzie indziej. I byle jakie mydełko w mydlarni w PL 20zł kostka, a w Tajlandii równowartość 12zł. Ty byś penie porównywał kostkę mydła badziewnego, którego i tak nie kupuję.
    Dodatkowo lepiej byłoby do tego podać ile Taj zarabia w zwykłej pracy-ekspedient w sklepie, pracownik zwykły w hotelu, wtedy byśmy wiedzieli czy dla nich to jest drogo czy nie. Będąc wiele lat temu pierwszy raz w Danii byłem przerażony ile wszystko kosztuje, gdy się dowiedziałem ile zarabiają okazało się, że ich na to stać, a kosztować musi bo tam każdy na to musi zarobić. Dla Polaka ceny były szokujące.
    Pewnie zainteresowałyby mnie ceny wody i elektryczności (w pozycji rachunek za domek-np. w UK gdzie jest drogo wychodzi tak samo jak w PL gdzie miało być tanio-gaz plus prąd, woda nawet więcej w PL). W UK promują, żeby kupić sobie studio-kawalerkę w Tajlandii-wynajmować komuś na 10 miesięcy, a na 2 miesiące przyjeżdżać na wakacje. Bo nieruchomości tańsze niż w PL.

  4. Z Tobą to nie ma co dyskutować. Chcesz za wszelką cenę wmówić ludziom nieprawdę. Wiem ile wydałem w Tajlandii na jedzenie za które w Polsce bym zapłacił x 4. Wiem ile płaciłem za noclegi i wiem ile płacę w Polsce, To o czym mowa, że kilka produktów których nie trzeba kupować lub kupić innych firm cena przewyższa ceny w Polsce. jeszcze zapomniałeś powiedzieć o podatkach w Polsce 18 a w Tajlandii 2 że o opłatach od wynagrodzeń dla pracowników nawet nie wspomnę.

    • Dyskutować można, ale nie o faktach. A powyższe zestawienie to fakty – zdjęcia produktów i ich cen. Produktów, które ja kupuję – nie koniecznie Ty na wakacjach. Gdy doczytasz uważnie całość to znajdziesz też informację, że to zestawienie w żadnym stopniu nie wyczerpuje tematu, ani tym bardziej nie broni Ci spędzić tanich wakacji w bambusowej chacie.

      Co do podatków to zupełnie inny temat, którego nie jestem gotów poruszać. Być może wiesz więcej na ten temat. Bo o liście zawodów zakazanych, o warunkach zatrudnienia obcokrajowca, o ilości tajów na każdego białego, o ograniczeniu terytorialnym work permitu, o zasadach prowadzenia dzialalności, o ‚key money’ – o tym wszystkim mam nadzieję wiesz oceniając tak pozytywnie tajski rynek pracy i podatki?

      Jak widzisz nic nie jest białe, czy czarne. Jeden lubi bułki, drugi piekarza córki… Życzę Ci wspaniałych wakacji w Tajlandii, która może być bardzo tanim krajem, jeżeli się postarasz.

      Wpadaj też do nas częściej i nie bój się dyskutować 😉

    • Marcin, w pełni się z Tobą zgadzam. Gościu jest nastawiony na swoje chipsy, piwo, nienadającą się do spożycia „polską herbatę” i swój proszek no name(BTW ciekawe czy tam mają orzechy do prania i ile kosztują-nie podał tego w porównaniu cenowym-albo jakieś żele do prania z eukaliptusa czy są dostępne względnie z innych roślin-trzeba byłoby to zbadać), więc przeżywa, że na świecie ceny się różnią, a pomimo tylu lat w jakimś pięknym kraju nie poznał i nie potrafi pokazać lokalnych świetnych produktów, które warto kupić -obojętnie w jakiej cenie-co by więcej mówiło o możliwościach zakupowych niż porównywanie śmieci. Poza tym skoro oszczędził na noclegu to ma więcej kasy i może stołować się w restauracji, skoro jest mu drogo kupować jakieś produkty w sklepie, skoro już po pokazanych jego produktach widać nie potrafi nawet zakupów robić ani gotować 😛

  5. Porównanie jest rzeczywiście irytujące, ponieważ większości tych produktów się nie kupuje lub kupuje bardzo rzadko. Zacznijmy od tego że w Tajlandii bardzo rzadko jest kuchnia w mieszkaniach więc produktów do gotowania się nie kupuje. Jedzenie na ulicy kosztuje 5 zł np. duża porcja zupy z ryby, 10 zł zupa z krabów lub krewetek, 10 zł duża porcja ośmiornicy z grila ( taka ośmiornica we Wrocławiu o połowę mniejsza kosztuje 70 zł) itp. jedzenie które w Polsce jest drogie i do niczego bo sprowadzane przez kilka dni do Polski w Tajlandii jest bardzo tanie. Natomiast jakieś hamburgery, pizce, spaghetti, jest drogie ale tego śmieciowego jedzenia i tak się nie je. Piwa jest drogie 6-10 zł ale jak byłem w Tajlandii 2 miesiące to i tak piłem głównie świeże soki np. mango za 4 zł. Jak ktoś ma problem z alkoholem to rzeczywiście lepiej niech siedzi w Polsce i pije piwo codziennie. Pranie kosztuje 5 zł za kilo więc po co kupować proszek i samemu prać. Hotel w Chang Mai za miesiąc z basenem warunki kiepskie ale do przyjęcia kosztuje 500 zł za miesiąc za dwie osoby. Skuter za miesiąc kosztuje 200 zł. Cała kiść bananów około 16 sztuk 4 zł. Jedzenie w pociągu wszystko po 2 zł. Golenie czy strzyżenie brody, naprawdę fachowo 10 zł. Rozumiem że jak chwilowi turyści niewiedzą co i gdzie kupić to im się wydaje że drogo. Jak ktoś lubi jeść w ładnym miejscu a nie na ulicy to w BKK wystarczy zjeść np. w Tops Market. Wybór ogromny a ceny za porcję około 4-6 zł.

  6. No tak, może nie dostanę taniej coli, tanich chipsów, taniej herbaty czy w Tajlandii, ale niech mi ktoś powie gdzie w Polsce dostanę konkretny obiad za 3-8 zł (i nie mam na myśli ulicznego jedzenia), świeże kokosy za 3 zł , świeże smoothie owocowe za 2-6 zł i dobrą kawę w dobrej kawiarni za max 7zł? Gdzie w Polsce znajdę tani nocleg za ok 70 zł w naprawdę dobrych warunkach, w turystycznej miejscowości? Gdzie w Polsce można dostać paliwo tanie jak barszcz i gdzie kupię tanią bluzkę za 10 zł lub ręcznie szytą za 30? No gdzie? xd Poza tym jestem osobą mieszkającą w Tajlandii, sama sporo gotuję, robię regularnie zakupy i wiem, że można znaleźć tańszy produkt lokalny, niekoniecznie znanej marki na całym świecie lub w Polsce. Można bazować na sezonowych, bardzo tanich produktach (np przepyszna zupa krem dyniowa). W marketach jest również masę promocji na mleka, jogurty, sery czy boczki i szynki. Natomiast w lokalnych stołówkach czy knajpach można naprawdę dobrze zjeść: zupy, makarony, potrawy na ryżu, grillowane mięso itp. Jestem też kobietą i na początku miałam problem, bo przyzwyczajona do niektórych kosmetyków nie mogłam się odnaleźć i przez pierwszy okres chodziłam załamana cenami, natomiast z czasem udało mi się znaleźć tutejsze zamienniki i czasem nawet kupię coś dużo taniej niż w Polsce, a czasem i lepszej jakości. Naprawdę „mit o taniej Tajlandii” nie jest mitem, ale rzeczywistością, tylko trzeba mieć w sobie nieco elastyczności i korzystać więcej z dóbr lokalnych niż trzymać się jedynie własnych przyzwyczajeń.

    • Schodzimy powoli na akademicką dysputę o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy… Wychodzi więc, że według Ciebie mieszkając w Tajlandii musisz rezygnować z produktów, które używasz w Polsce. Bardzo też gładko (jak większość) pominęłaś produkty, które jedzeniem nie są. Co z maszynkami do golenia? Szamponem? itd. Aby zachować ten MIT taniej Tajlandii mam się nie golić i nie myć? A może golić zakupioną na lokalnym targowisku zaostrzoną muszlą? Popiół drzewny podobno nieźle sprawdza się jako namiastka szamponu…

      To tak jakbym powiedział, że Polska jest cholernie tania bo jem tylko ziemniaki i cebulę zakupione na lokalnym targu, a środków czystości nie używam bo jest moda na hipsterów. Jeżeli litra paliwa za 3,70zł to dla Ciebie grosze to równie tanio zatankujesz w Polsce, gdzie paliwo kosztuje raptem 4,20zł. Jak widzisz wchodzimy na ruchome piaski, które nigdzie nie prowadzą…

      Na szczęście jedna rzecz po tej dyskusji pozostanie niezmienna i wspólna dla nas obojga – prawo do posiadania własnego zdania na każdy temat.

      • Szampon kupuję w PL organic, który kosztuje 40zł+, za to w Londynie tylko 4,59 funta, jestem pewien że roślinny organic szampon znajdę w Tajlandii taniej, co do maszynek do golenia to na promocjach w Londynie drogim kupowałem taniej niż w PL, a nie będę kupował bic, który oferujesz w porównaniu-pewnie znalazłbym jakiegoś lokalnego Wilkinsona w dobrej cenie, a co do muszli, gdyby była zaostrzona to dlaczego nie? Myć się nie będę twoim szamponem z porównania od którego robią mi się rany na głowie, wybiorę inny, mydło też. I twojej kawy ze słoika pić nie będę, bo dla mnie jest niejadalna, wolę ziarna lokalnej jakiejś z Azji. Jak będziesz miał popiół drzewny to jeszcze dokup sobie drogich w Europie a tańszych w Azji olejów roślinnych, ziół i roślin lokalnych, zrób macerat, dokup wodorotlenek i rób z tymi olejami, maceratami, węglem drzewnym cudowne mydełka, policz potem ile zaoszczędzisz do ceny mydlarni z PL 20-25zł/kostkę.
        Co do ziemniaków i cebuli to bardzo lubię, doda do nich lokalne zioła, nasiona i będziesz w kulinarnym niebie. Trzeba zwyczajnie poznać rajskie bogactwo lokalnych produktów, a nie wydziwiać, że nie będziesz tego czy owego i musisz mieć coś koniecznie od P&G kupionego w 7/11 albo tesco. Poza tym wybierałeś produkty w tesco Poland, które jest potwornie źle zaopatrzone i nie ma nawet jadalnej kawy i herbaty w ofercie sprzedaży, to już trzeba było porównywać z tańszym tesco UK i wtedy byś opowiadał o wyższości zakupów w Londynie, gdzie VAT na kawę i herbatę wynosi 0% a nie jak w PL 23%(tak to polski rząd łup swoich obywateli-to samo z wodą mineralną w butelce).

  7. Zgadzam sie ze Tajlandia na pewno nie jest rajem za grosze z okresleniem „kraj usmiechu” bym polemizowala, ale to juz moja subiektywna opinia. Mialam okazje odwiedzic ten kraj w zeszlym roku i wydalam o wiele wiecej niz myslalam ze wydam 🙂 Ciekawie jest spojrzec na ceny bardziej podstawowych produktow i pomyslec troszke o srednich tajskich zarobkach i na ile tajowie moga sobie pozwolic.

    • W buty Tajów nie chcę wchodzić, dlatego też nie mogę się wypowiadać na temat tego co jedzą, czy też na co wydają. Ja tylko stwierdzam, że przeniesienie swojego życia do Tajlandii z jednoczesnym zachowaniem przyzwyczajeń zakupowych (bo nie o jedzenie tu tylko chodzi) nie będzie wcale tańsze. Na plus są tańsze mieszkania, ale średni koszt życia wychodzi taki jak i w Polsce. Potwierdzają to właściwie wszyscy ekspaci, a w opozycji stają tylko turyści, którzy usilnie chcą nadal żyć wyobrażeniem romantycznej i nieprzyzwoicie taniej Tajlandii.

      Swoją drogą pojawiają się często pytania o ceny mieszkań i nieruchomości. Może trzeba się wziąć i za ten temat?

  8. Ciekawe porównanie. A ja się tak zastanawiam, bo wybrałeś jakieś podstawowe artykuły spożywcze typu mleko, jajka, kawa, makaron (chociaż w Polsce masz spaghetti, a w tajskiej wersji linguine, które w pl też jest droższe :)) – no i są to rzeczy, które my kupujemy na co dzień, ale czy kupują je Tajowie? Widziałam takie porównanie z Chinami i tam ceny tych produktów są o wiele wyższe niż w Polsce czy Tajlandii, ale głównie dlatego, że Chińczycy nie kupują jajek i mleka, a ryż i warzywa, które u nich też są inne niż w pl. Ja będąc za granicą wolę jeść to, co lokalsi, więc nigdy w sumie nie porównuje cen 🙂
    Ale zastanawiam się, jak wygląda cena jedzenia na mieście? Bardziej jakieś bary, knajpki, niż restauracje. Ile np kosztuje curry na mieście? Jestem mega fanką curry, więc będąc w Tajlandii jadłabym pewnie tylko tego typu żarcie. Np. w Krakowie można zjeść najtaniej za jakieś 17-18 zł, a taka normalna cena to około 25-30zł. Albo jakiś popularny streetfood? Ciekawa jestem cen, bo na wyjeździe raczej nie gotuję 🙂

    • Co do cen curry to Ci nie odpowiem. Mogę jednak z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że rzekome pyszne i wielkie, tajskie posiłki za 2-3 zł to równie śmieszny mit. W Bangkoku przy Chatuchak park, przy ulicznym stoliku zjesz ryż z kurczakiem za 60-80 thb. Jednak obiad to średni wydatek min. 100 thb (~10zł). Jeżeli dorzucisz do tego piwo to przyjdzie Ci zapłacić kolejne 80-100 thb więcej. Czy więc obiad z piwem za 20zł to jest ta śmiesznie tania Tajlandia? W miejscach turystycznych (czyli już prawie wszędzie) ceny są tragicznie wyższe. Przykładem niech będzie tak uwielbiane przez turystów koh Phi Phi – https://4kilo.pl/phi-phi-raj-gdzie-wygraly-pieniadze/

      • Obiad z piwem za 20zł/osobę to jest śmiesznie tanio! We Wrocławiu na rynku obiad-1 danie na 1 talerzu potrafi kosztować nawet 70zł-bo to jest cena na turystów, pochodna czynszów etc. Zwykły obiad w PL nie w centrum i bez piwa-z herbatą wyniesie cię 25-45zł na osobę. Podobnie było w Indiach, gdzie lokalni biedni ludzie kupowali wieczorem na ulicy smażone jajko na patelni od ulicznego sprzedawcy, rodziny stołowały się w dzień w tanich rodzinnych restauracjach wegetariańskich-gdzie było pysznie i duży wybór dań, a my też tam zaglądaliśmy dla spróbowania, pomimo All Incl. w hotelu. All Incl mieliśmy w hotelu tylko po to żeby za drinki nie płacić, bo wody i soków owocowych pije się dużo na wakacjach. Kawa wtedy też gratis. Ale chodziliśmy też do lokalnych restauracyjek dla turystów gdzie można było zjeść cudowną, świeżą zupę, rybę lokalnie złowioną, upieczone w tandori chlebki naan czosnkowe etc-cudowne, a sama zupa kosztowała tyle co obiad w taniej wegetariańskiej restauracji, cały obiad tyle ile oni nie wydają na życie dziennie, ale za to jedząc tam-a było nas Europejczyków na to stać, mieliśmy pysznie i dawaliśmy utrzymanie dla właściciela i załogi tam zatrudnianej-więc dlaczego nie korzystać ze wszystkiego, dając im radość obsługi zadowolonych klientów i parę groszy zarobku. W Tajlandii pewnie też są różne restauracje i różne miejsca gdzie można zjeść-niekoniecznie tylko na ulicy.

      • Witam
        Za 35B można zjeść obiad w street foodzie, tyle kosztuj np smażony ryż z warzywami oraz świnką. Wystarczy udać się na północ (np. do Chiang Mai, Chiang Rai czy Pai) i zagłębić się w uliczki z dala od turystów. Przydaje się też znajomość najważniejszych tajskich zwrotów by się dogadać i liczenia po tajsku, po co kupować wodę w sklepie jak wszędzie są automaty z bardzo smaczną wodą mineralną? 2B z 2 litry wody… 0,22PLN. Jeżeli nie możesz znaleźć stacjonarnej budy z żarciem do 40B to szukasz stoisk z żarciem w plastikowych torebkach, te jednak są kierowane głównie do Tajów i są bardzo ostre. Za taki obiad razem z ryżem zapłacisz 25-35B. Jednak mimo wszystko dalej podane przez Ciebie informacje są prawdziwe, dużo produktów tu jest droższych, natomiast za 1000 zł miesięcznie jak masz roczną wizę przeżyjesz na zdrowych posiłkach 🙂

  9. Bardzo fajne porównanie. Tajlandia cenowo jest różna, w zależności od tego na co się patrzy, ale jest to dość dosadne zgromienie mitu Tajlandii tylko i wyłącznie zawsze taniej 🙂
    A wkurzających rymowanych komentarzy przed produktami nie widzę, why??? 😉

  10. Tekst fajny. Faktycznie, też doszedłem do tego samego wniosku bardzo szybko 🙂
    Niestety bajki bajkami, ale np. gdy byłem w Tajlandii w listopadzie 2016 (w Singapurze i KL również) nieporównywalnie mniej kasy niż w Polsce wydałem na noclegi i transport. Nawet na Phi Phi. W Bangkoku spałem w Bayaoki a w KL w Pullmanie. Jeść starałem się raczej tanio, ale nie udało się uniknąć seiciówek i tak np. w McKwaczu i BurgerKingu zapłaciłem majątek…

    • Z noclegami masz rację. Ostatni miesiąc dużo jeździliśmy po Polsce i z hotelami jest słabo. Jakość nie idzie z ceną. O ile mogę spać z myszami w pokoju (autentyk z Bangkoku!) to cena 180zł za taki standard jest raczej pomyłką. Wiedziałem, że ten tekst wywoła szeroką polemikę i o to właściwie chodziło. Tak jak wspomniałem na końcu, temat absolutnie nie jest wyczerpany. Mieszkania, hotele w Tajlandii są śmiesznie tanie w porównaniu z np. Polską. O standardzie nie wspomnę.

      • Tak, tak. Mają inne standardy 🙂
        Bayaoki najwyższy w mieście, to jednak sam żal. Okna małe, kibel codziennie wybijał… brrr… wolałem tego nie przywoływać 😀
        Na drugi pobyt wybrałem ibisa niedaleko Lumpini Park i z tego byłem zadowolony, bo przynajmniej wyposażenie takie samo jak w Polsce 🙂