Cztery Kilo Obywatela Mniej
BLOG PODRÓŻNICZY, czyli po co to właściwie piszesz?
5 Głosy: 13

Po co ci ten blog podróżniczy? Po co to piszesz? Chcesz się chwalić? Zarabiasz na tym? Pewnie liczysz na kasę za nic! Jaki jest tego cel? Myślisz, że jesteś wyjątkowy? Wielki pan podróżnik! A może myślisz, że jesteś cholernym Tonym Halikiem? Odpowiadaj!

Kto z was nie marzył, aby odbyć podróż dookoła świata? Nawet jeśli były to tylko szczenięce marzenia, których nigdy nie spełniłeś, to w każdym z nas była i jest ta żyłka odkrywcy. Pamiętasz jeszcze to podniecenie, gdy zbliżały się szkolne wakacje, a z nimi jakaś podróż? Nie ważne, czy były to podróże po świecie, czy o wiele bliższe podróże po Polsce, a może po prostu wyjazd do Babci na zabitą dechami wieś. Te wakacje to był czas podróżników, bohaterów, odkrywców, nabitych guzów i wielkich przygód. Małe „wielkie odkrycia” stawiały mnie na równi z Kolumbem, a następnego dnia odkrywając co jest jeszcze dalej, byłem już Vasco da Gammą. Łowiąc ryby na wykopanego robaka, czułem się Darwinem, a jedząc przypalone w ognisku ziemniaki Indianą Jonesem. Nie kłam, że tak się nie czułeś! Dokładnie wiesz o czy mówię, a różnica między nami jest tylko jedna.

blog podróżniczy bloger turystyka wycieczki podróże
Kiedy ostatnio siedziałeś przy ognisku? To zdjęcia ma 14 lat 🙂 | Blog o podróżowaniu

Blog podróżniczy, czyli pamiętnik Piotrusia Pana

Ja z tego nie wyrosłem – to jest właśnie ta różnica. Nadal wyruszając w podróż, czuję się jak Magellan w podróży dookoła świata. I cel nie ma tu żadnego znaczenia. Nie ma również znaczenia, że wraz ze mną w to samo miejsce jadą inni turyści. To wszystko jest nieistotne, gdyż ta podróż jest oryginalna, jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna. Bo to jest moja podróż.

Najpopularniejsze blogi podróżnicze prześcigają się w wyścigu o tytuł „naj”. A ja już mam ten tytuł! 4kilo to NAJlepsza wersja mnie jaka mogła wyjść z tygla pełnego popełnionych błędów, rodzinnej spuścizny, przebytych załamań i odniesionych ran, wzlotów i upadków. Życie się tak ułożyło, że aktualnie jesteśmy emigrantami i mieszkamy na gorącej, tajskiej wyspie, a więc siłą rzeczy to co piszę często może wyglądać na blog o Tajlandii. Jednak jesteśmy tu co najwyżej gośćmi i z pewnością Tajlandia jest tylko kolejnym przystankiem, ale to moje pisanie zostanie, bez względu na miejsce zamieszkania.

Zobacz też:  POLSKA: polskie drogi dziurą stoją?

Ale po co piszesz ten cały blog podróżniczy?

Co byś chciał tu przeczytać? Dla sławy? Dla pieniędzy? Czy wtedy byś zrozumiał? Tylko wymierne i fizyczne profity mają wartość? Gdybym podążał za tymi ulotnymi i pozbawionymi większego sensu mrzonkami, miałbym twoje błogosławieństwo? Piszę po prostu bo lubię. Tak. Dokładnie dlatego. Nadal nie rozumiesz, prawda? Pozwól, że posłużę się pewnym cytatem:

Kiedyś ktoś mnie zapytał: – „dlaczego chodzisz po górach?” odpowiedziałem, że ludzi można podzielić na dwa rodzaje – na tych którym nie trzeba tej pasji tłumaczyć i na tych, którym się jej nie wytłumaczy. Piotr Pustelnik

Jednak jest jeszcze jeden powód mojego pisania i chyba jest on bardziej istotny. Po tych tekstach widzę swój rozwój, dorastanie, poszerzające się horyzonty. Widzę, że obrana ścieżka jest dobra i nie kręcę się w kółko. To właśnie moje pisanie jest nieocenionym drogowskazem, aby nie popełniać tych samych błędów. Czasem, gdy sięgam po swoje stare teksty, nawet takie sprzed ery 4kilo, to mam ochotę wrzasnąć jedno: syf, gówno, słabe! I w wielu przypadkach krzyczelibyście razem ze mną, ale ten mój auto-hejt jest właśnie na wagę złota. Oznacza to bowiem, że „tam” już byłem, tak już myślałem i tak czułem. I wiem, że dziś nie ma co wracać do takiej mentalności, bo to jest „gówno, syf i słabe”.

⬇ CZYTAJ DALEJ❗