środa, Sierpień 16Cztery Kilo Obywatela Mniej - felietony o życiu

cztery kilo facebook blog podróżnczy porady Tajlandia

4444 godzin nowego życia

4444 godzin nowego życia
4.5 Głosy: 2

Strefa komfortu?

Czternaście miesięcy minęło od chwili kiedy „a może by tak rzucić wszystko i wyjechać”, zmieniło się w „rzucamy wszystko i wyjeżdżamy„. Następne osiem miesięcy upłynęło na jako takim wyprostowanie spraw, które zostawiamy za sobą. Kiedy opadł dym pierwszego zauroczenia pomysłem, a w ręce został kupiony już bilet w jedną stronę, pojawiły się wątpliwości. Każdy „coach” powtarza te same szablony i głodne kawałki, że aby coś zmienić musisz wyjść poza swoją strefę komfortu. Dla mnie tą strefą jest mieszkanie w którym jest ciepło, ulubiony kubek na kawę i osoba przy której czuję się dobrze.

„Musisz opuścić swoją strefę komfortu”. Pierdolenie. Wielokrotnie przekraczałem tę granicę. Spałem na gołym piasku Sahary, wspinałem się w lodospadach Norwegii, odkrywałem nowe jaskinie w Abchazji, łamałem swoje kości, czy też zgubiłem się w górach Kirgizji. Czy dla ciebie to już jest poza strefą komfortu? Jednak pomimo wielu wcześniejszych śmiesznych, a czasem niebezpiecznych przygód, to było coś innego. Z każdą włożoną do plecaka rzeczą, ogarniał mnie coraz większy strach. Tym razem nie jest to kolejna wycieczka, z której wrócę za miesiąc bogatszy o kilka nowych przygód. Tym razem bez znieczulenia odgryzam sobie pępowinę łączącą mnie przez ponad 30 lat z tym miastem, krajem, zapachami ulic, smakiem jedzenia, narzekaniem ludzi i kiepską pogodą. Czy jeszcze zobaczę te obdrapane kamienice śródmieścia, wypiję piwo na Wyspie Słodowej, przejadę się tramwajem od PKWNu do cmentarza i z powrotem? Pytaniem nie jest czy będę mógł, ale czy będę chciał…

Opuść strefę komfortu
Opuść strefę komfortu

Lepiej zrobić i żałować, niż żałować, że się nie zrobiło…

Teraz jestem 8 tysięcy km od Polski i to już pół roku od chwili, gdy z trzema plecakami i reklamówką stanęliśmy na tajskiej ziemi. Przez te sześć miesięcy w moim życiu więcej się zmieniło niż przez ostatnie 10 lat. Zmienił się przede wszystkim sposób myślenia. Teraz wiem, że nie jesteśmy w żaden sposób predysponowani do żadnego zajęcia, czy też miejsca na ziemi. Nauczyłem się jeździć na motorze, schudłem, dużo nurkuję i w końcu nie przejmuje się polityką!

To wszystko przez wcześniejsze lata leżało zakurzone na półce „pewnego dnia”. W tym momencie mam przed oczami fragment filmu z czasów, gdy polska kinematografia potrafiła stworzyć coś zabawnego, czyli Poranku Kojota:

„Należysz do ludzi, którzy całe życie spędzają na wyspie fantazji nazywanej „Pewnego dnia będę…”. Błąd. Ty nigdy nie będziesz… Nie masz jaj.”

Więc teraz wstań, opuść do kolan swoje powyciągane dresy i zobacz czy masz jaja, aby sięgnąć po coś z półki „kiedyś to zrobię”. Może chcesz do mnie dołączyć i zamieszkać na wyspie? Pamiętaj tylko, aby nie była to wyspa fantazji „pewnego dnia”.

Chyba zostanę nieprzyzwoicie drogim „kołczem„, więc korzystaj z rad póki są w gratisie – możesz wszystko, jesteś zwycięzcą! 🙂

4444 godzin nowego życia

Przeczytaj inne:
ksiazki
Czytnik ebook-ów – 1000 książek w kieszeni

"Są gorsze przestępstwa niż palenie książek. Na przykład nie czytanie ich." Jednak jak tu czytać, gdy ogranicza cię limit samolotowego bagażu. Jeśli jedziesz na dwutygodniowe wakacje, to może uda się...

Zamknij